Pride in Battle

Poprzedni mecz - 13.02.2017

Vitality Stadium; godz. 21:00

AFC Bournemouth
0 : 2
AFC Bournemouth
AFC Bournemouth
Manchester City

Następny mecz
FA Cup - 01.03.2017

Etihad Stadium; godz 20:45

Manchester City
:
Huddersfield Town
Manchester City
Huddersfield Town

Następny mecz - 05.03.2017

Stadium of Light; godz. 17:00

Sunderland AFC
:
Sunderland AFC
Sunderland AFC
Manchester City

Vincent Kompany: prawdziwy Obywatel

Vincent Kompany: prawdziwy Obywatel

Autor: Modern

7 komentarzy

Ciężko znaleźć jest drugą taką osobę, która tak idealnie pasowałaby na osobę kapitana w zespole. Ciężko znaleźć jest również innego piłkarza, którego oprócz częstych treningów z zespołem stać jest na ciągłe dokształcanie się i działalność charytatywną. O kim mowa? Oczywiście o belgijskim wojowniku, Vincencie Kompanym.

Sierpień, 2003 roku. Cała sportowa Polska zafascynowana jest walką krakowskiej Wisły o awans do Ligi Mistrzów. „Biała Gwiazda” bez najmniejszych kłopotów przeszła dwie rundy kwalifikacyjne. Los chciał, że w tej decydującej trafiła na Anderlecht Bruksela.

Dlaczego wspominam tę historię? Otóż wtedy, w pierwszym meczu tych drużyn w Brukseli, ówczesny menedżer Anderlechtu, Hugo Broos, wystawił na pozycji środkowego obrońcy zaledwie 17-letniego Vincenta Kompany’ego. W Polsce, w studiu przedmeczowym łapano się za głowy. Ten młodziak ma zatrzymać super duet Frankowski-Żurawski? Niemożliwe, Wisła ma otwartą drogę do LM!

Tymczasem życie pokazało coś innego. Żurawski kompletnie nie istniał, a gola zdobył po rzucie karnym, którego sprokurował kolega Kompany’ego z linii obrony, Hannu Tihinen. Frankowski natomiast grał tak słabo, że trener Wisły, Henryk Kasperczak, ściągnął go po 45 minutach gry. Anderlecht pewnie wygrał 3-1, a o Vinny’m wtedy zaczęło być już głośno.

W rewanżu oczywiście Kompany zagrał 90 minut, a Anderlecht udowodnił swoją wyższość nad Wisłą wygrywając w Krakowie 1-0.  Cała piłkarska Belgia oszalała. Kompany? Nowy Beckenbauer, tylko że z Belgii! – mówili zgodnie wszyscy Belgowie.  Wszyscy jednak wiedzieli, że Vincent w ojczyźnie długo nie zagrzeje miejsca.

Już w 2006 roku, w wieku 21 lat Kompany stał się gwiazdą bardzo głośnego transferu. Za ponad 10 milionów euro młodego Belga wykupił niemiecki Hamburg.  W Niemczech Vinnie jednak sobie do końca nie poradził. W pierwszym sezonie rozegrał zaledwie 6 spotkań, w drugim już 22 mecze. Jednak działacze Hamburga spodziewali się dużo lepszej gry Belga.

Stąd też gdyby pojawiła się dobra oferta, niemiecki klub gotów był sprzedać Kompany’ego. Wykorzystał to Manchester City, który po promocyjnej cenie 8.5 miliona euro sprowadził Vincenta na Eastalnds. Belg niemal od początku odwdzięczał się świetną grą; najpierw na pozycji defensywnego pomocnika, później na stoperze.

Pomyśleć, że o mały włos, a Kompany byłby teraz… być może kapitanem Manchesteru United! Kiedy jeszcze Vinnie był nastolatkiem, pojawiła się bardzo konkretna oferta ze strony Czerwonych Diabłów. Matka Vincenta, Jocelyne, nalegała, by Belg najpierw zdał maturę, a dopiero później zmienił klub na zagraniczny.

Kompany jest wyjątkiem wśród wielu gwiazd Premier League. Większość znanych piłkarzy z chęcią pojawia się w supermarketach kupując najnowsze kosmetyki, czy też kolekcjonując drogie samochody. Vincent jest inny. Nauczyło go tego życie.

„Moja matka i moja siostra obie miały raka. Dwa i pół roku temu, moja mama Jocelyne przegrała z tą chorobą i odeszła z tego świata. Miałem szczęście, że moją siostrę udało się wyleczyć. To doświadczenie było bardzo ciężkie dla nas, przeżywaliśmy trudne chwile. Jednak teraz, czuje się silniejszy psychicznie.” – przyznał Kompany w rozmowie z jedną z belgijskich gazet w 2010 roku.

Śmierć matki i choroba siostry sprawiły, że Kompany nie zapomina o potrzebujących.  Vincent wspiera austriacką fundację charytatywną, pomagającym biednym dzieciom i ich rodzicom. Fundacja ta pomogła już  1 570 000 ludziom na całym świecie.

„Wspieram tę fundację już od blisko 10-ciu lat. Wiele innych fundacji prosi mnie o wsparcie. Jedna zaproponowała mi wyjazd do Afryki. Gdy zobaczyłem, jak wygląda życie w Rwandzie i Kongo zdecydowałem, że muszę im pomóc.  – powiedział Vincent, który ma swoje korzenie na ziemi afrykańskiej, w końcu jego ojciec pochodzi właśnie z Kongo.

Ciężko jest znaleźć drugiego takiego człowieka, jak Kompany, który pomimo tylu przejść w życiu nadal chce pomagać innym.  Do Vincenta pasuje więc pseudonim prawdziwy Obywatel, nie tylko ze względu na to, w jakim klubie gra, ale też ze względu na to, jak wspaniałym człowiekiem jest.

Źródło: własne


Komentarze

Galczynski

Galczynski

piękna rzecz, nie wiedziałem że Vinnie jest tak bardzo zaangażowany w akcje charytatywne, świetny piłkarz i wspaniały człowiek, mam nadzieje że będzie grał dla City do końca swojej kariery

28.07.2013; 12:26
frontside666

frontside666

Idealny przykład wojownika, który osiągnął sukces dzięki ciężkiej pracy a nie układom, forsie i pozowaniu w TV. Dlatego nosi opaskę kapitana. Błyszczy grą i postawą a nie włosami na żel i złotymi łańcuchami jak większość "gwiazd futbolu". Człowiek godny naśladowania...

28.07.2013; 13:52
Quadas

Quadas

Nie ma takiego klubu jak "Anderlecht Bruksela". Jest to nazwa sztuczna wymyślona przez "ekspertów" z TVP. Klub RSC Anderlecht ma siedzibę w mieście Anderlecht, które jest w aglomeracji brukselskiej, ale jest także oddzielnym miastem.

28.07.2013; 14:01
ManC08

ManC08

Vinnie to świetny piłkarz jak i zawodnik. Powinien być przykładem dla młodych osoób! Brawo !

28.07.2013; 14:04
lukkaz

lukkaz

Według mnie to Vinnie stanie się wielką legendą klubu - kocha City, kibice go uwielbiają, jest najlepszym obrońcą w Premier League, w każdy mecz dla The Citizens oddaje całe serce i wszystkie siły i umiejętności. Prawdziwy obywatel!

29.07.2013; 11:17
CityOne

CityOne

Dzięki Modern za zajebisty artykuł!!

29.07.2013; 13:27
Scotty

Scotty

Prawdziwych "piłkarzy" poznaje się w biedzie...

29.07.2013; 15:20