Potrzebni-niepotrzebni
Dodano: 23.07.2010 02:38 Autor: Gordon,
Im bliżej początku sezonu tym więcej spekulacji na temat tego kto będzie się liczył w walce o Mistrzostwo Anglii i czy rzeczywiście możemy już mówić o końcu „Wielkiej Czwórki”, a początku „Wielkiej Wojny o Czwórkę”. Kluczowe w tym kontekście wydaje się pytanie o to czy Manchester City w końcu przełoży wydane miliony funtów na znakomitą grę i wyniki. Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy szybko, ale możemy nieco pospekulować próbując przeanalizować obecny skład City.
Wszyscy zapewne pamiętamy słynny rysunek mający obrazować taktykę Manchesteru City tuż po przejęciu zespołu przez arabskich włodarzy. Niektórzy brać to mogli oczywiście za złośliwość i już szykowali pewnie standardowy tekst o „zazdrości zżerającej biednych”, ale moim zdaniem w każdej inteligentnej krytyce jest ziarnko prawdy. Oczywiście ruchy transferowe The Citizens przypominały wtedy nieco błądzenie po omacku, szukania nazwisk zamiast szlifowanie taktyki i koncepcji gry. W pewnej mierze tamten okres zakończyło fiasko rozmów z Milanem w sprawie sprowadzenia na Eastlands Brazylijczyka Kaki, które pokazało, że w futbolu „nie ma drogi na skróty” (suchar made in polska myśl szkoleniowa). Oczywiście banda bezmyślnych trolli internetowych myśli cały czas tymi samymi kategoriami, ale nimi się przecież nie zajmujemy, bo doprawdy szkoda na to czasu. Warto jednak zapytać jak dziś prezentowałby się ów rysunek obrazujący taktykę City w nowym sezonie. Moim zdaniem byłoby na nim o wiele więcej niż jedenaście kółek, niektóre z nich musiałyby być zaznaczone mniej wyraźnie lub oznaczone napisem „temporary” co niektórzy mogliby skwitować jednym słowem: chaos. Od pewnego czasu zwykło się takie projekty podsumowywać stwierdzeniem: będą musieli im rzucić ze dwie piłki więcej. Jest to z jednej strony podobne uproszczenie co rysunek, o którym wspomniałem wcześniej, choć czuć w tym także pewną nurtującą kwestię: czy ten projekt wypali? Podobnie jak w przypadku Miami Heat, którzy tego lata postawili na mega-trio Wade-Lebron-Bosh, które ma zdobyć kilka tytułów z rzędu tak i Manchester City w tym okienku zbroi się niesamowicie. Otwarte pozostaje pytanie o rotację, a także przydatność „starych” graczy City, którzy raz po raz sprzedawani są przez tabloidy do kolejnych klubów. Temu chciałbym się przyjrzeć w niniejszym felietonie, rozpoczynającym mam nadzieję dyskusję wśród rozumnych obserwatorów tego co dzieje się na Eastlands.
Bramkarze
Popularna „jedynka” to niezwykle ważna pozycja przy której trener nie powinien mieć żadnych wątpliwości od początku. Z drugiej jednak strony napotykamy tu na pewien paradoks: trener chciałby mieć jak najlepszych zawodników na tej pozycji, ale jednocześnie goalkeeper numer dwa powinien być mimo wszystko nieco słabszy od swego kolegi by nie marnować się w zespole. Doskonale obrazuje ten paradoks sytuacja w City: Shay Given jest dla mnie niepodważalnym numerem jeden, abstrahując już od czynnika osobistego (występy Newcastle w Lidze Mistrzów, Alan Shearera itp.), bo to jeden z największych specjalistów na tej pozycji w całej Premier League. Co jednak zrobić z „biednym” Hartem, który zapowiada się na jednego z najlepszych angielskich bramkarzy ostatnich lat? Ten dylemat to moim zdaniem pokłosie decyzji Marka Hughesa w jednym z wcześniejszych okienek transferowych, który nie zaufał młodemu bramkarzowi, na jego miejsce sprowadzając właśnie Givena. Brzmi to nieco dziwacznie, ale jestem przekonany, że Hart poradziłby sobie w PL notując podobne występy jak te w Birmingham. W tej chwili mamy mały problem, który odżywa od czasu do czasu w angielskiej prasie. Jeszcze nie tak dawno można było przeczytać, że Mancini wybierze Harta na pierwszego bramkarza zespołu, ale póki nie potwierdzi tego sam Włoch należy mieć do tego dystans podobny do rewelacji w stylu „Dzeko na Eastlands!!11”. Ciężko mi sobie wyobrazić by tak kapitalny gracz jak Given siedział na ławce, ale może to już ten moment? Tak czy tak sprawa wyboru pierwszego bramkarza to jeden z problemów Manciniego w przyszłym sezonie.
Dalej wiadomo: Taylor zostaje na Eastlands i prawdę mówiąc cieszę się, że będzie tylko trzecim bramkarzem, bo z tego co widziałem i czytałem o nim jakoś nie układa się obraz solidnego rezerwowego. Wypożyczenie Gunnara Nielsena odbieram mimo wszystko jako wyraz wiary w potencjał „Owieczki” i kto wie, może pewnego dnia Gunnar będzie przynajmniej drugim goalkeeperem na Eastlands.
Obrona
Liderem jest tu niewątpliwie Kolo Toure, który zdecydowanie nie jest już tym samym obrońcą jakim był w Arsenalu. Być może jednak w myśl starej piosenki: „Już szron na głowie, już nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj” kolejny sezon będzie bardziej udany od poprzedniego choćby dzięki przyjściu do klubu jego brata? Kto wie, ważne, że z wypowiedzi Kolo da się wyczytać troskę o sprawy klubu i pewnego rodzaju przywiązanie albo przynajmniej odpowiedzialność za wyniki co jest niezbędne przy funkcji kapitana. Pytanie zasadnicze brzmi jednak: kto będzie partnerem Kolo na środku obrony? Tu znów czeka nas sporo niewiadomych. Bo nie wiadomo czy i w jakim stopniu Mancini ufa Lescottowi, którego staram się jeszcze nie skreślać z listy graczy, którzy mogą „wypalić”. Z kolei Kompany to zawodnik nietuzinkowy, oddany klubowi (sytuacja z operacją palca przez którą Vincent stracił dużą część poprzedniego okresu przygotowawczego), ale nie mam pewności czy rzeczywiście jest on graczem solidnym na tyle by móc występować w pierwszym składzie. W obwodzie pozostaje również Boyata, ale jak wiadomo to raczej melodia przyszłości. Pozostaje również kilku piłkarzy uniwersalnych, ale gdybym był Roberto Mancini postawiłbym na duet Kolo Toure-Joleon Lescott, oczywiście w wypadku gdyby były gracz Evertonu był w pełni zdrowy.
Po bokach równie ciekawie. Z prawej strony mamy Richardsa, Onuohę i „nieśmiertelnego” Zabaletę. Ostatni z nich przejawia najmniej czystego talentu piłkarskiego i jak zdążyłem zauważyć nie ma dobrej opinii wśród fanów The Citizens. Niesłusznie po części, bo uniwersalnych graczy powinno się doceniać. Richards ma ponoć pewne braki taktyczne- tak swego czasu mówił Hughes, u Manciniego także grywa rzadko. Onuoha teoretycznie spalił za sobą mosty pamiętnym wywiadem, w którym przyjął typową postawę polskiego piłkarza, którą skwitować można dziecinnym: „A bo trener mnie nie lubi”. Szkoda, bo wcześniej deklarował chęć pozostania w City na dłużej, z drugiej jednak strony dłuższe milczenie na jego temat może oznaczać, że panowie pewne rzeczy sobie wyjaśnili. Wspomnieć tu muszę, choć po prawdzie powinienem uczynić to już w poprzednim akapicie, o kupionym niedawno Jeromie Boatengu, który z pewnością okaże się drugim po Zabalecie tak uniwersalnym graczem City. Na Mistrzostwach Jerome grał po lewej stronie, ale ciągłe negocjacje w sprawie transferu Kolarova wskazywałyby na to, że Mancini widzi dla niego inne miejsce na boisku (być może środek obrony?). Po lewej stronie Włoch ma jeszcze do dyspozycji nieco chimerycznego Wayne’a Bridge’a i Javier Garrido, który mógłby pełnić rolę „role-playera” (rzuty wolne!) gdyby nie był zwyczajnie słaby w innych niezwykle ważnych aspektach piłkarskich. Sądzę, że Hiszpan może opuścić klub chyba, że trener uzna, że będzie on pełnił funkcję zawodnika, który wprowadzi Silvę w arkana brytyjskiego futbolu. Bridge to gracz dobry, ale w poprzednim sezonie miał sporo słabych meczów. Spór o to kto jest lepszy: Kolarov czy Bridge nadal zatem trwa w najlepsze…
Pomocnicy
Jeśli cokolwiek jest w City pewne od przyszłego sezonu to chyba jest to przede wszystkim silna pozycja Yaya Toure w drugiej linii. W poprzednim sezonie bardzo brakowało w tej formacji kogoś kreatywnego, który udźwignąłby rolę lidera zespołu. Z pewnością nie jest i zaryzykuję stwierdzenie, że nie może nim być Gareth Barry. Anglik to zawodnik dziwny, bo trenerzy zawsze wypowiadają się o nim z niezwykłą wręcz atencją, a na boisku widzimy co widzimy. Z pewnością fenomen jego popularności mógłby nam wyjaśnić jakiś fan Aston Villi, bo mam wrażenie, że właśnie w Birmingham rozegrał Barry swoje najlepsze mecze w karierze. Dlaczego uważam, że nic z niego nie będzie? Bo widziałem mecz Anglii z Niemcami. Bo niektóre mecze w jego wykonaniu w poprzednim sezonie były bardzo słabe. Wreszcie dlatego, że nie przepadam za piłkarzami słabymi psychicznie, a taką słabość pokazał Barry dwukrotnie w poprzednim sezonie w Birmingham. Na takim fundamencie trudno cokolwiek budować.
Inny jest problem z Nigelem de Jongiem. Można go nazwać graczem topornym, a obejrzane raz jeszcze mecze Holandii na Mistrzostwach Świata dostarczą materiału by bronić tej tezy, sęk w tym, że tacy gracze są zespołowi potrzebni. Holender nigdy nie będzie Michaelem Essien’em City co rzuciłem kiedyś po kapitalnym spotkaniu de Jonga z Chelsea na CoMS, ale pracuś z niego niemały i z pewnością będzie z niego pożytek.
Stevie, ten nasz Stevie… Ireland miał świetny sezon jeszcze za Marka Hughesa, ale następny był już zupełnie nieudany. Część winy za to spada na dolegliwości zdrowotne jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że Irlandczyk zatracił to co było jego największym atutem: pracowitość i wolę walki. Uwielbiam graczy, którzy w pewnym momencie kariery decydują się na ciężką pracę w imię samodoskonalenia się. Dość kontrowersyjna decyzja o opuszczeniu rozgrywek międzynarodowych to dla mnie również atut Irelanda, bo piłkarze wielcy potrafią podejmować tak trudne decyzje. Chciałbym by Ireland odrodził się na Eastlands obawiam się jednak, że oczekuje on już na propozycję od jakiegoś małego klubu, w którym równie dobrze może ponownie błysnąć formą jak i popaść w zupełną przeciętność. Może o to właśnie chodzi Manciniemu kiedy mówi, że Irlandczyk musi zmienić mentalność?
Wiele kontrowersji wzbudziła decyzja o przedłużeniu kontraktu z Vieirą. „No jak to?! Kupujemy Toure, mamy Barry’ego i de Jonga to po co nam jakiś dziadek? Mancini chyba naprawdę nie lubi Irelanda…”- twierdzą niektórzy. Po części mają oni rację choć akurat nie zgadzam się z taką właśnie argumentacją. Po pierwsze Vieira nie jest dla mnie w żadnym wypadku konkurencją dla Irelanda. Po drugie w momencie gdy cały czas obserwujemy zmasowany atak czarnego PR w kierunku City, o którym wspomnę jeszcze na zakończenie, bardzo dobrze jest pokazać, że wybitny gracz jakim niewątpliwie jest (lub też był) Vieira decyduje się na pozostanie na Eastlands. Jeśli komuś mało argumentów wspomnę jeszcze o wywiadzie z Yaya Toure, który w pewnym momencie wymienił właśnie Vieirę jako znakomitego gracza City. Być może na boisku Francuz już nie błyszczy, ale w szatni niejeden gracz The Citizens będzie słuchał jego rad, bo po to właśnie w drużynie są tak doświadczeni zawodnicy. Wracając jeszcze do Toure: sam ciekaw jestem co pokaże w PL, bo teoretycznie jest do tej ligi stworzony. Dopiero tu może potwierdzić opinię jednego z najlepszych defensywnych pomocników świata. Przegląd pola i znakomite podania- to dwie cechy, które chciałbym obserwować w nowym sezonie.
Nadszedł czas na prezentację skrzydłowych. O Davidzie Silvie krótko: najważniejsza jest dobra aklimatyzacja w Anglii i nie zamierzam tu bajdurzyć o jego stylu gry i roztrząsać mniej ważną moim zdaniem kwestię tego czy Hiszpan poradzi czy nie poradzi sobie w Anglii. Kluczowa jest dla mnie psychika Silvy, jego zdolności adaptacji do zupełnie nowego środowiska i klimatu, gotowość na nowe wyzwanie i potraktowanie poważnie słów o chęci zdobywania tytułów dla City. Moim zdaniem Silva przeszedł na Eastlands tylko i wyłącznie dlatego, że Valencia potrzebowała pieniędzy, a City zaproponowali najlepszą ofertę. Tym większe obawy przed jego debiutem w Premier League, ale jednak jestem dobrej myśli.
Craig Bellamy to z kolei gracz, którego jako trener raczej nie chciałbym mieć w drużynie. Nie zrozumcie mnie źle: poprzedni sezon utwierdził mnie w przekonaniu, że to gracz nietuzinkowy, ale wniknięcie w psychikę tego człowieka, odgadnięcie jego motywów to zadanie przekraczające zdecydowanie moje możliwości. Walijczyk najlepiej gra wtedy gdy czuje się zagrożony, gra po kontuzji, musi walczyć o miejsce w składzie. Zawsze daje z siebie wszystko, ale w niektórych meczach gra po prostu lepiej, w innych mniej. Nie bardzo wiem co myśleć o jego konflikcie z Mancini, bo angielscy dziennikarze w czasie recesji muszą się pewnie od czasu do czasu wykazywać czymś specjalnym. 3 miliony funtów, które ponoć chce dać za niego Tottenham to kwota śmieszna, choć nie należy wykluczać i takiego rozwiązania. Po za tym wydaje mi się, że Bellamy lepiej grywa u brytyjskich managerów…
Chciałbym by w przyszłym sezonie jak najwięcej dobrego pokazał Adam Johnson. Może to trochę kiczowate i wytarte, ale chyba każdy z nas lubi opowieści o młodych graczach, którzy odkryci w niższych ligach przez możnych futbolowego świata udowadniają, że drzemie w nich spory potencjał. Po za tym odświeżanie angielskiej kadry należałoby zacząć właśnie od zastąpienia doświadczonych graczy takimi piłkarzami jak Johnson właśnie. Z pewnością zastąpiony zostałby Shaun Wright-Phillips, który w pierwszym zespole grywa już sporadycznie. Kiedyś w Manchesterze City zapowiadał się wspaniale, od pewnego czasu jednak gra słabiej. Docenić jednak trzeba wolę walki i chęć gry w City. Zobaczymy na ile mu to wystarczy…
Napastnicy
Tevez i Mancini, Mancini i Tevez. Kolejna telenowela. Wątpię by Manchester City sprzedał Argentyńczyka do Realu już teraz, ale równocześnie ciekaw jestem rozwoju sprawy: Tevez kontra metody szkoleniowe Manciniego, który chyba, mówiąc kolokwialnie, faktycznie ostro daje w kość swoim podopiecznym. Z drugiej strony Argentyńczyk kocha Anglię, lubi walczyć: co pokazał na Mundialu co zaowocuje pewnie kolejnym dobrym sezonem o ile będzie miał siły po Mundialu, a ów konflikt nie będzie narastał. Początek sezonu może być za to dobry dla Emmanuela Adebayora. Reprezentant Togo mógł odpoczywać podczas gdy inni napastnicy City biegali po boiskach RPA. Ade może i jest chimeryczny, ale nie sposób go lekceważyć, a po sławetnych incydentach w zeszłym sezonie mimo wszystko ma coś do udowodnienia. Podobnie jak trzeci z muszkieterów- Roque Santa Cruz. Kiedy obserwowałem go na Mundialu porównując jego występy w zeszłym sezonie niemal osłupiałem! Ten człowiek nawet umie dośrodkować piłkę! Może będzie z niego jeszcze pożytek choć równie dobrze kolejna kontuzja kolana może mu zabrać pół sezonu. Podobnie jak Tevez może też odczuwać na początku trudny Mundialu.
A co z innymi? Przecież City ma zastęp czy wręcz tabun wspaniałych napastników gotowych do gry na najwyższym poziomie!? „Po co oni kupują tyh nowyhhh napastnikufff te szejki, hym???”. Jedna jaskółka (bramka Jo w sparingu) wiosny nie czyni, ale może należałoby dać mu kolejną szansę? Caicedo? Eeeeee… Robinho? To on jeszcze tu?! Szkoda Bojinova, ale cóż… Nie dziwne, że nie chce tu wracać, też by mi się źle kojarzyło. Od pewnego czasu forsuję tezę, że City potrzeba szybkiego, młodego i przebojowego zawodnika na zmianę. Kogoś takiego jak nieodżałowany Daniel Sturridge. Kogoś zdecydowanie związanego z klubem. Nie popieram transferu Balotellego, który pewnie będzie grymasił. Nie zadbanie o podpisanie Daniela to dla mnie skandal, za który pewien „kucharz” klubowy powinien wylecieć.
O dwóch sprawach na koniec
Czy tylko mi się wydaje, że Mancini nieco zafiksował na punkcie szerokiego składu City? Czy Włoch zamierza kogoś jeszcze sprzedać? Kwestią otwartą pozostaje także wybór odpowiedniej taktyki. Czy będzie to 4-4-2 czy 4-5-1 w tej chwili nie wiadomo. Warto wspomnieć również o możliwych transferach. O ile pozyskanie Kolarova naturalnie ma sens o tyle transfery Balotellego, Milnera czy już w ogóle Donovana podobają mi się mniej. Odbieram to jako dowód na ową fiksację, choć z drugiej strony może od przybytku głowa nie boli? Z drugiej jednak strony w takim towarzystwie łatwo o konflikt i pewnie niejedną rozmowę z kilkoma gracami przeprowadzi Mancini i jego asystenci.
Druga sprawa to ów „czarny PR”, którego wielu z nas doświadcza na co dzień. Nie chciałbym tracić czasu na rozważania o internetowej tłuszczy, a raczej skupiłbym się na tym co klub może zrobić by zapobiec temu zjawisku. Każdy dobrze o tym wie: na Eastlands spogląda dziś praktycznie cały piłkarski świat, a jego cześć z pewnością życzy klubowi źle. Dlatego też sztab szkoleniowy i włodarze klubu powinni w sposób szczególny dbać o swych graczy, a piszę to w kontekście sytuacji Martina Petrova, który po odejściu z City skrytykował szefów klubu. Uważny obserwator różnych wydarzeń związanych z klubem zapewne przypomniał sobie o atmosferze towarzyszącej odejściu z klubu Richarda Dunne’a, o której kiedyś pisałem wiążąc ją z tzw. „mentalnością nowobogackich”. Jeśli na Eastlands ma powstać prawdziwa piłkarska potęga takie sytuacje zwyczajnie nie mogą się zdarzać. Okazją do konfrontacji tego postulatu z rzeczywistością mogą być spodziewane transfery kilku graczy do innych klubów. Miejmy nadzieję, że nie usłyszymy znów o „szukaniu oszczędności”. Jeśli miałbym wyobrazić sobie najgorszy sen kibica Manchesteru City zaczynałby się on od masowego exodusu „starych” zawodników, któremu towarzyszyłyby słowa roześmianego Garry’ego Cooka, akurat zajadającego jakieś pyzy, mówiącego coś w stylu „Won słabiaki!!!”. Następnie po miesiącach błagań na Eastlands zjawiłby się w końcu długo oczekiwany zbawca czyli Gianluigi Buffon, który zgodził się w końcu zagrać na Eastlands za ledwo 450000 funtów tygodniowo. Prasie włoskiej opowiadałby oczywiście, że idzie po nowe trofea, bo zawsze kochał United. Arabscy szejkowie zadowoleni robiliby sobie z nim zdjęcia zapewniając, że w następnym tygodniu sprowadzą na Eastlands Kakę za 75 milionów funtów…
Oby nic takiego nikomu się nie przyśniło czego Państwu i sobie życzę.
Źródło: własne
Świetna robota Gordon, miło się czyta. Zacznę może tak na przekór od kwestii taktyki. Dla mnie oczywiste jest, że powinniśmy grać 4 - 4- 2, a to dlatego, że nie wyobrażam sobie aby taki gracz jak Tevez, czy Adebayor siedział na ławce, oni powinni grać razem. W poprzednim sezonie pokazali, że tworzą bardzo dobry duet. Po za tym ta taktyka chyba najlepiej się u nas sprawdza. Teraz czas na analizę składu. Na bramce widzę Givena, ponieważ jest on zawodnikiem bardzo doświadczonym i to może być kluczowe. Obronę widzę tak: Richards - K. Toure - Kompany - Boateng. Taka formacja obronna moim zdaniem wydaje się najpewniejsza. Lescott stracił formę, którą prezentował w Evertonie i dlatego na pierwszy skład przynajmniej na razie się nie nadaje. Pomoc: A.Johnson - Y. Toure - De Jong - Silva. Pomoc wygląda teoretycznie bardzo dobrze. Skrzydłą to raczej oczywistość kto będzie grał, bo nie ma tam aż tak wielkiego wyboru, a w środku pola moim zdaniem duet Y. Toure - De Jong to chyba jeden z najlepszych o ile nie najlepszy w PL. Oczywiście mówię to teoretycznie, bo ci gracze jeszcze nie mieli okazji ze sobą zagrać. A w ataku, no cóż nie widzę innej opcji jak duet Tevez - Adebayor. Tu chyba nie trzeba argumentować tego wyboru, po prostu najlepszy duet jakim obecnie dysponujemy, nawet gdyby przyszedł Balottelli to i tak atak moim zdaniem byłby dalej niezmienny.
Brawo! Świetny artykuł Gordon! A co do naszego ustawienia jednak zgadzam się z Krzyśkiem że Kompany to może być lepsze rozwiązanie niż lescott.
Doskonały artykuł. Cieszy to, że są wśród nas osoby tak rozsądne i dobrze analizujące wszystkie sprawy klubowe. Gratuluje i czekam na kolejne, równie dobre felietony ;)
Krzysiek zapomnij że będzie istniało coś takiego jak pierwszy skład... Możliwe będzie, że co mecz będzie wychodziła całkowicie inna 11. Co do Robinho - mam przeczucie, że zostanie, więc Mancini też będzie musiał go jakoś wpasować do składu (bo Mancini też już chyba go przekreślił).
Nie koniecznie będzie musiał. Jeżeli Mancini nie będzie chciał to go nie będzie wystawiał i Robinho będzie się tułał po rezerwach. Dlatego dla dobra własnej kariery powinien odejść. A co do składu to oczywiście mogą zajść jakieś drobne zmiany zwłaszcza gdy mamy tak wyrównaną kadrę, ale bez przesady. Trzon zespołu na pewno zostanie zachowany. Mam tu na myśli przede wszystkim takich graczy jak: Given, K. Toure, De Jong, Tevez, Adebayor, którzy grali już pod wodzą Manciniego i to właśnie od nich Roberto zaczynał ustalać skład.
Bardzo dobry felieton! Wszystko opisane jak nalezy...Jestem ciekaw jak bedzie wygladala sytuacja z Robinho i czy zostanie bo przyznam ze zawodnikiem jest bardzo perspektywistycznym a i nie mało kosztował,wiec moglby dac klubowi cos od siebie a nie ciagnac telenowele "Zostane...hmm..moze nie?"
no artykul bardzo mi sie spodobal co do taktyki to chyba bym wybral 4-4-2 i barrego bym sprzedal
Aż specjalnie sobie dziś konto założyłem. Z góry mówię - fan Chelsea. Gordon - czapki z głów. Fantastycznie napisane, z polotem, zgrabnie, ciekawie, na temat, bez bzdurnych dodatków. Jak żyję, a na forum Chelsea ( nie podam dokładnie adresu ) siedzę od kilku lat, i nigdy redaktora nie pochwaliłem. Sam kiedyś pisałem, i bardzo mi to przypomina moje newsy/felietony. Plus również za super spostrzeżenia, zgadzam się w całej rozciągłości. Jedno tylko mnie dziwi... "Prasie włoskiej opowiadałby oczywiście, że idzie po nowe trofea, bo zawsze kochał United." United? A nie City? I na koniec, tak "żeby czasem" - nie zionę ogniem do Was, i całego City, drodzy userzy i kibice.
Doskonały felieton. Wracając do wyjściowej jedenastki to sądzę, że według filozofii rotacji składem Manciniego, nie ma czegoś takiego jak żelazna jedenastka. Może być tylko jedenastka która będzie najczęściej ze sobą grała.
"Prasie włoskiej opowiadałby oczywiście, że idzie po nowe trofea, bo zawsze kochał United." United? A nie City? I na koniec, tak "żeby czasem"- piłem oczywiście do Robinho, który swego czasu zaraz po przenosinach nie wiedząc do końca gdzie go sprzedano mówił bodajże o tym, ze bardzo cieszy się, że będzie mógł grać w United... Plotek o transferze Buffona było mnóstwo, on sam często z tzw. ni z gruszki nie z pietruszki mówi, że grać tu nie zamierza wiec jego przyjście byłoby prawdziwą tragedią dla fanów piłki w City.
Gordon ja słyszałem jak Robinho mówił, że bardzo się cieszy, że będzie mógł grać w Chelsea, ale mniejsza z tym.
Tak, tak to jednak o Chelsea chodziło, ale to nieważne, bo to miał być taki luźny żarcik...
Bardzo dobry artykul,dziekuje Gordon.Zobacymy jak Mancini to pouklada,wiecej nic nie moge powiedziec ;)
W City jest troche chora sytuacja, przychodza nowi drodzy pilkarze, a Ci ktorzy sa sciagnieci wczesniej (przez innego trenera) grzeja lawe mimo ze sa na gazie i wcale nie sa gorsi, taki Petrov aktualnie BOLTON, mecze przed sezonem - 4 mecze, 2 gole 3 asysty, w kazdym meczu najlepszy na boisku. Lepiej dla niego ze odszedl z City, teraz przyjdzie kolej na Bellamyego, SWP, Irleanda, Kupi ich Arsenal Man UTD, Liverpool i beda tam grali 1 skrzypce.
Trochę w tym racji, bo pęd do zakupów co sezon to od pewnego czasu w City norma, ale jak już tak marudzimy to może nie popadajmy w skrajności. SWP tak naprawdę przez lata nie potwierdził, że może być wielkim piłkarzem w wielkim klubie, bo tak naprawdę prócz szybkości nie dysponuje niczym więcej. Bellamy ma mega-ciężki charakter o czym pisałem (lubię go jako gracza, ale na piwo bym się z nim nie wybrał :D), po za tym podobnie jak SWP mimo talentu i zaciętości także nie zagrzewał nigdzie miejsca na dłużej- to jest jednak piłkarz chimeryczny ze sporą kartoteką kontuzji przez co gra najlepiej jak jest oszczędzany na treningach (jak na naszym podwórku swego czasu Olisadebe, na którego chuchał i dmuchał Engel). Największy talent ma niby Ireland, ale czy wejdzie na szczyt zależy od jego charakteru i szczęścia (omijanie kontuzji). Ciekaw jestem ilu graczy tego typu odejdzie z klubu, bo na razie sytuacja jakoś się ustabilizowała. Ireland i SWP mówią, że chcą powalczyć. Bellamy swego czasu jeszcze za Hughesa powiedział, ze nie musi grać pierwszych skrzypiec, ważne by był potrzebny, a Mancini do każdego wyciąga rękę. Pewnie, że dziwnie wygląda ciągłe skupowanie zawodników co sezon, ale sytuację napędza w duzej mierze "czarny PR". Nawet gdyby arabscy włodarze jakimś cudem nie wydawali pieniędzy, o klubie pisałoby się w większości negatywnie, każde potknięcie City celebrowałoby stado miernot, a jakby nie daj BUK nie było wyniku to atmosfera zrobiłaby się koszmarna. Kluczem do sukcesu jest tu raczej zbilansowanie pomiędzy wydawaniem pieniędzy a świetną Akademią do czego potrzebny jest dobry sztab szkoleniowy. Zobaczymy czy Mancini będzie to potrafił, bo na razie ciężko go oceniać, choć rozpoczął dobrze, bo daje się ogrzać młodzikom w blasku doświadczonych gwiazd, a ci mogą ich sporo nauczyć. Nie boisz się na treningu grać przeciwko Toure, Vieirze, Adebayorowi czy Tevezowi nie będziesz się bał też stawić czoła przeciwnikom w PL.















Good job Gordon!