O obrzydliwych nowobogackich.
Dodano: 08.09.2009 00:31 Autor: Gordon,
Należałoby zapewne machnąć od niechcenia jakiś felietonik podsumowujący okres transferowy w wykonaniu The Citizens, ale prawdę mówiąc nie mam na to ochoty. Po pierwsze bowiem większość tych, którzy interesują się piłką nożną wie kto przyszedł, jak sławne są to nazwiska i jak wiele mogą na Eastlands zrobić. Po drugie jako że w futbolu mniej interesuje mnie to co na powierzchni mam w owych dniach dużo wdzięczniejszy temat do osobistych wynurzeń…
Człowiek przywykły do życia w naszym- czasem pięknym, a czasem nie- kraju wydaje się być przyzwyczajony do tego, że w Polsce generalnie nie lubi się ludzi bogatych. Z bogactwem związane są zwykle jakieś dziwaczne przesądy tudzież uprzedzenia każące większości spoglądać na człeka majętniejszego z wrodzoną pogardą lub co najmniej podejrzliwością. Jeśli bowiem nawet politycy w Polsce z groźnymi minami perorują na temat tego jak to oni czym prędzej zajmą się tymi a tymi biznesmanami to znaczy, że ogólny klimat w kraju nie służy bogatym. Inaczej jest już choćby na Zachodzie gdzie głęboko zakorzeniony wydaje się być etos pracy każący ludziom tam spoglądać na czyjś majątek z podziwem, a nie podejrzliwością. Jeśli oto sąsiad ustawi sobie przed domem nowiuśki samochód, a z tyłu domu ma basen to oczywiście zazdrości mu się, ale przede wszystkim tego, że zapracował. Skąd zatem bierze się niechęć do City z jaką spotykamy się w zachodniej prasie?
Ten czy ów odpowie: „Aha autor się zagmatwał, gadał coś o etosie pracy, a tu figa z makiem. Jak wszędzie zwykła ludzka zawiść”. Ja jednak spróbuję na to odpowiedzieć inaczej. Od początku bowiem wydawało mi się, że zachodnia prasa patrzy na „arabskie” City jak na takiego zwykłego mieszkańca przedmieścia, niezbyt zamożnego, któremu razu pewnego udało się wygrać w totka. Koleś całe życie nic nie robi, do żony zwraca się zwykle słowami „Te stara… podaj mi piwo” i nagle łups. Żebrak staje się bogaczem. Otóż otoczenie, jakiekolwiek by ono nie było podchodzić zaczyna od razu do tego jegomościa z rezerwą, której nie wydaje mi się dostatecznie tłumaczyć zwykła ludzka zazdrość. Facet bowiem ewidentnie na te pieniądze nie zasłużył i teraz dopiero się okaże czy je zmarnuje jak pierwsza lepsza moczymorda czy też zostanie Panem…
I taki jak się zdaje był wizerunek Manchesteru City w pierwszych dniach czy też raczej po pierwszych transferach w klubie. Z tym straszliwie krzywdzącym, bo opartym przecież na stereotypach wizerunkiem świetnie poradziła sobie londyńska Chelsea. Klub, który w erze przed Abramowiczem oczywiście odnosił sukcesy, ale nie aż tak wielkie, by mówić o jakiejś piłkarskiej potędze, nagle został najbogatszym klubem świata. I co? Jedni powiedzą: zaczął pieniądze wydawać, ale ja powiedziałbym raczej tak: zatrudnił fachowców. Dogadał się z Mourinho, który poprowadził nuworysza do dwóch Mistrzostw Anglii, a przede wszystkim zwykle trafiał z transferami. Twarzą Chelsea stał się także Peter Kenyon wcześniej zarządzający największym piłkarskim przedsiębiorstwem o nazwie Manchester United. Tyle wystarczyło by ludzie słusznie przestali pamiętać tylko o fortunie Abramowicza i skupili się na zwykle dobrych decyzjach decydentów ze Stamford Bridge.
W działaniach włodarzy City na początku niestety mogliśmy zaobserwować typowe zachłyśnięcie się fortuną. „No to kogo w tym tygodniu kupujemy?”- tak można streścić taktykę klubu w pierwszych miesiącach po przejęciu klubu. Jedno wydarzenie zmieniło nieco perspektywę włodarzy City. Było to, jak łatwo się domyśleć, fiasko rozmów z Milanem w sprawie pozyskania Brazylijczyka Kaki. Od tego momentu decyzje szefów City wydawały się bardziej wyważone. Klub na moment przestał być kojarzony z „panami w turbanach”, medialną twarzą City stał się elegancki Khaaldoon Al Mubarak, człowiek wnioskując po wywiadach prasowych, umiarkowany i rozważny, który nieco uspokoił sytuację w klubie mówiąc od razu, że Mark Hughes dostanie czas i fundusze na budowę drużyny.
Oczywiście transfery City w tym okienku transferowym są spektakularne, ale nawet laik dostrzeże w nich oczywistą myśl. Mark Hughes zapragnął mieć u siebie piłkarzy doświadczonych w grze na Wyspach, którzy w dodatku przywykli już zapewne do straszliwie niesprawiedliwego podatku 50%-owego. Pal sześć co mówią w wywiadach piłkarze, bo akurat wydaje mi się, że większość z nich wierzy, że na Eastlands są w stanie dokonać czegoś wielkiego, a zwyczajowe ironiczne docinki o pieniądzach jako jedynym magnesie przyciągającym do City są tak głupie, że trudno je nawet komentować, a co gorsza są mało oryginalne. Klub zaczął przybierać normalne kształty: jest grono mocnych piłkarzy, jest niezły trener z jakąś-tam wizją (wizję taktyczną przyjdzie nam jeszcze ocenić) i w końcu całkiem rozważny jak się zdaje właściciel. I można by w tej chwili zapytać: dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Odpowiedź brzmiałaby: bo coś co nazwę tutaj mentalnością nowobogackich wróciło na Eastlands jak bumerang…
A chodzi oczywiście o skandaliczne potraktowanie byłego już kapitana City Richarda Dunne’a przez zarząd klubu. Zabawne, bo idealnie wpisuje się w to o czym piszę. Pan Cook Garry, wcześniej wsławiający się komentarzami typu: „No nie udało się pozyskać Kaki, ale mamy przecież Bellamy’ego!” myślał zapewne tak: „He he he po co nam Richard Dunne?! Mamy mega-, ultra-, hiper- wypaśny skład to co on jeszcze smędzi, że chce walczyć o miejsce w składzie. Za bogaci jesteśmy na takiego żebraka. Won stąd pokrako niegodna trzech gwiazdek w zestawieniu przygotowanym przez France Football. A oni to się chyba znają, nie?”. Zabrakło tylko jednego, by przykryć tę żenadę: dobrego powodu do wyrzucenia Dunne’a, więc pan Cook bąknął, że potrzebują pieniędzy. Chyba na najnowsze żaluzje do pokoju córki…
Sprawa jest o tyle żenująca, że moim zdaniem idealnie oddaje sposób myślenia pewnych ludzi. Po co gracz teoretycznie słabszy, a oddany klubowi skoro mamy najlepszych sprowadzonych za bajońskie kwoty? A choćby po to by był ktoś spajający dwie epoki w historii tego klubu. Nowobogacki, nie mający ani krzty szlechectwa człek tego nie zrozumie. Widocznie etos pracy, o którym pisałem nie dotarł we wszystkie rejony świata zachodniego. I wcale nie szkoda mi Richarda Dunne’a, bo to świetny piłkarz, który w Aston Villi jeszcze nie raz pokaże piłkarską klasę i determinację. Żal mi trochę kibiców, którzy będą musieli zapewne patrzeć na kolejne podobne wywiady innych piłkarzy, którzy zaczną być na Eastlands niepotrzebni. Żal mi pewnych ludzi, którzy cierpieć będą z powodu pisania o tym, że City to tylko wielkie pieniądze i nic więcej. W idealnym świecie takie jednostki jak wspomniany pan siedziałyby teraz zapewne na fotelu lub przed ekranem komputera, z piwem w ręku przeglądając akurat pewne mało oryginalne strony w Internecie. A City wtedy być może krócej walczyliby ze stereotypem piłkarskiego nuworysza, u którego jakikolwiek sukces piłkarski ma nie tylko sportowy, ale przede wszystkim finansowy wymiar…
Źródło: własne
I po raz kolejny Gordon utrafiłeś w sedno. Mam niestety dziwne przeczucie że na Dunnie się nie skończy i następnymi w kolejce do odstrzału są Richards I Onuocha którzy co by nie mówić z klubem są związani niemal od początku swoich piłkarskich karier i w sercach kibiców sprzed epoki petrodolarów mają swoje pewne miejsca. Nawiązując do tego co napisałeś na temat polskiej mentalności związanej z kulturą pieniądza muszę ze smutkiem dodać, że również ta strona wpisuje się w to idealnie. Chodzi mi oczywiście o komentarze osób które poczuły wielką miłość do Citizens w okresie ostatniego roku i poprzez niezbyt inteligentne komentarze ją tu uzewnętrzniają, o komentarze ludzi którzy nie rozumieją jaką rolę, dla nas "starych" kibiców, pełnił w klubie Rysiek. Myślę że historia z naszym byłym kapitanem w tle pokazuje nam nie tylko słomę wystającą niektórym osobom w klubie z butów, ale przez to że tyle już powiedzieliśmy o Richardzie Dunnie i jego roli dla klubie, niektóre osoby będą chciały dowiedzieć się więcej o klubie, jego historii i jego zawodnikach (a warto wspomnieć że kiedyś zawodnikiem Man City był wielki Kazimierz Deyna). Pozdrawiam
Lyrak: nie ma co ukrywać, że pieniądze zwykle wywołują takie dziwne reakcje. Albo krańcowa i głupia zazdrość albo uwielbienie. Oczywiście obie te formy występują na tym serwisie nader często, bo taka jest naturalna kolej rzeczy jeśli idzie o kluby, które dostały poważny zastrzyk kapitału. My-i tu mówię o starych kibicach i fanach rozważnych- próbujemy patrzeć na to co się dzieje w klubie obiektywnie. Może niektórych brzydzi wielka kasa i komercja- mnie absolutnie nie. Brzydzi mnie tylko wieśniackie zachowanie, o którym napisałem w felietonie, jakże przecież znane nam z normalnego życia. Brzydzi mnie fuszerka jaką pan Cook odstawia tak traktując jednego z najlepszych piłkarzy klubu. No i przede wszystkim zatrważające jest jedno: z takimi ludźmi żadnego progresu nie będzie i do City już niedługo, całkiem zasadnie, może przylgnąć opinia głupiego klubu mającego tylko i wyłącznie pieniądze. Jak się ma pieniądze to trzeba tym bardziej szukać oszczędności, budować coś więcej niż tylko mega- hiper- wypaśny skład. Dbać o to by ktokolwiek po za fanami w mieście chciał się z tym klubem identyfikować. Kilka transferów wielkich gwiazd tu nie wystarczy, potrzeba czegoś więcej. Ja na przykład zainteresowałem się City dzięki ojcu: Deyny akurat nie lubił, ale to też mnie zaciekawiło dlaczego :D no i oczywiście finał PZP z ukochanym przez ojca Górnikiem. Takie rzeczy budują zainteresowanie klubem. Marasek: no wiem, że mało ludzi to przeczyta, ale przeczytają Ci co mają przeczytać resztę mam gdzieś w tym momencie. A po za tym rozmawiam od czasu do czasu z ludźmi, którzy odwiedzają tę stronę i z częścią z nich świetnie się rozmawia, bo swoje już przeżyli i jakikolwiek jest ich stosunek do klubu jest to ciekawe. Wiadomo, że jest ich mniejszość, ale mi to nie przeszkadza. Jak rzekłem ja się w ogóle nie boję komercji, bo wraz z typowo komercyjnymi newsami bieżącymi (w których jednak zwykle staram się wyrazić swoje własne zdanie na dany temat) można również od czasu do czasu serwować teksty do głębszego rozważania. Piłka nożna bywa okrutnie nudna, przewidywalna i sprowadzalna do pieniędzy, ale to tylko powierzchnia. Najciekawsze jest to co kryje się głębiej. Pozdrawiam.
Ja przyznam szczerze bardzo wiele obiecuję sobie po panu Mansourze który wydaje się inteligentnym gościem dla którego duże pieniądze, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, to "codzienność" i nie patrzy na wszystkich i wszystko przez ich pryzmat. Mam nadzieję że szybko zrozumie jaką fatalną robotę robi dla klubu Cook, bo ostatnie dni jednoznacznie dowodzą że jak to się utarło w mojej firmie mówić - "coś tu nie bangla" :):):):) A co do uwagi Maraska to przyznam Gordon że naprawdę zaczynam rozumieć twoją misję związaną z tą stroną i szczerze Cię w niej wspieram. Łatwo jest machnąć na wszystko ręką i zakładać z góry że niektórych nie da się wyedukować. Może to trochę dziwnie zabrzmi ale widzę tu "pozytywistyczną pracę u podstaw" co w dobie internetu, pieniądza i poglądu że football dzieli nie łączy jest postawą godną naśladowania. Pozdrawiam i szczerze życzę powodzenia.
Żyjemy w tak dziwnych czasach, że pozytywistyczna praca u podstaw jak to określiłeś może czasami przybrać postać chęci "zarobienia" (bardziej chodzi tu o ilość wejść dziennych w tym wypadku) na ludziach przypadkowych po to by móc na większą skalę pisać coś co być może kogoś natchnie do samodzielnego myślenia i pokaże, że oprócz pieniędzy trzeba mieć też coś w głowie by móc je wydawać. Jak kiedyś rzekłem pod innym newsem w podobnej rozmowie mam zupełnie inną wizję tworzenia serwisu klubowego niż druga strona, którą jak rzekłem tam szanuję. Nietrudno się bowiem zamknąć w jakimś jednym kręgu, trudniej robić serwis, który zadowoli wszystkich: i tych nowych i tych starych, a jeszcze idealnie by było gdyby ci nowi wynieśli coś z czytania takich większych newsów i dowiedzieli się o historii klubu. Jasne, że niemal dla wszystkich "starych" poziom większości komentarzy jest zastraszający, ale przecież komentarzy czytać nie trzeba. Jednym imponuje Robinho, inni bardziej wolą Richarda Dunne'a, jeszcze inni chcą przeczytać o transferach City by mieć jakiś tam ogląd sytuacji w klubie. Nie mówię, ze udaje nam się to wszystko choćby w 50%, ale do tego przynajmniej dążę, by serwis od czasu do czasu serwował teksty do różnych grup odwiedzających to miejsce. Oczywiście to tylko moje wyobrażenie- nie uważam, że jest jedynie słuszne i jakoś nie mam ochoty komukolwiek narzucać jak ma postępować.
Usłyszałem kiedyś takie słowa "nie zadowolisz wszystkich, to jest zadanie dla agencji towarzyskich". Mimo ich prostoty myślę że przekaz jest dosadny i idealnie opisuję zagadnienie robienia strony internetowej klubu, który w ostatnim czasie można powiedzieć jest lekko "kontrowersyjny". Jeśli mógłbym coś zasugerować co do strony to można by dodać "nowe" twarze do zakładki "Legendy" a do historii klubu choćby pół zdania o Kazim Deynie. Pozdrawiam
To nie tylko możliwość to wręcz obowiązek jeśli chcemy faktycznie choć po części pouczyć innych o legendach klubowych. Na razie niestety mam troszkę mało czasu, ale w przyszłym tygodniu powinno się to zmienić i napiszę coś w tej rubryce. Damy znać na głównej jak się coś pojawi.
Moim zdaniem swietne porównanie sytuacji City do kogoś kto wygrał los na loterii i będzie oceniany po tym w jaki sposób rosdysponuje swoją nową fortuną. Nie mogę się zgodzić co do tego, że Chelsea trafiała zwykle z transferami. Owszem sprowadzili sporo piłkarzy, którzy pokazali się z bardzo dobrej strony(np. Drogba czy Essien), ale przeprowadzili też masę nieudanych transferów jak Kežman czy Shevchenko. Ponadto przyczyną, że przestano wytykać Chelsea strumień pieniędzy płynący od ich właściciela jest moim zdaniem inny niż podany w felietonie. Chelsea zdobywając dwa mistrzostwa Anglii deklasując rywali stała się "najbardziej znienawidzonym klubem na Wyspach" i wtedy wytykano Mourinho pieniądze jakie wydawał na każdym kroku. Jednak po tym jak Chelsea straciła status dominatora w Anglii (i to jest moim zdaniem przyczyna złagodzenia postawy wobec Chelsea)wiele osób zaczęło spoglądać na ten klub bardziej chłodnym okiem. Brakuje mi też poruszenia dwóch bardzo ważnych kwestii. Mianowicie jaki wpływ będzie miało przybycie wielkich gwiazd na szkolenie młodzieży. Do tej pory Man City mógł pochwalić się niezłą szkólką, jednak teraz młodzież może nie mieć szans ogrywania się. Drugą kwestią jest dla mnie to czy pieniądze szejków pójdą również na budowę potężnych fundamentów dla klubu. Na razie siła City opiera się na potędze pieniędzy swoich właścicieli. Tygodniówki dla piłkarzy są nieporównywalnie większe od tych w innych klubach nawet tych największych. Jestem ciekaw czy City stanie się "samoistnym" wielkim klubem czy będzie cały czas zdany na łaskę swoich właścicieli.
Ostatnio wiele mówi się o tym, otoczenie Marka Hughesa przestaje zwracać uwagę na Akademię. Nie wiem czy to prawda, bo źródeł wymienionych z imienia i nazwiska jakoś nie widać, a z kolei jak wiadomo i o czym wspominałem prasa tylko czeka na to by napisać o City coś w tym stylu. Siłą rzeczy pewien nacisk będzie położony na budowanie fundamentów. To widać już począwszy od tak prozaicznej kwestii jak zmiana wyglądu strony oficjalnej, która zawsze jest pierwszą wizytówką klubu. Turniej przygotowawczy w RPA zdawał mi się też obliczony na zdobywanie nowych rynków- rzecz w dzisiejszym futbolu nie do przecenienia. Co do Chelsea mamy inne zdanie, bo moim zdaniem wytykanie kasy po zdobyciu przez Mourinho Mistrzostw nie było tak częste, a jeśli już było powodowane bardziej zwyczajną zazdrością, a nie tym o czym pisałem.Bo po tych dwóch sezonach ewidentnie widać było, że Chelsea to coś więcej niż kasa, w tak ekspresowym tempie bowiem nie buduje się wielkich drużyn tylko i wyłącznie dzięki przypadkowi i kasie. Teraz jest to już po prostu stabilna finansowa i sportowa potęga w Anglii i musiałby się zdarzyć kataklizm jakiś żeby nią przestała być. I o to głównie chodzi: o budowanie prestiżu przez dobre decyzje, świetne działania PR-owe, a przede wszystkim skuteczne prowadzenie drużyny i klubu w ogóle. Ciężko to robić mając u sterów kogoś kto tak jak pan Cook potrafi "chlapnąć" byłemu kapitanowi, że 6 milionów im brakuje na kafelki by wykończyć 63 szatnię zespołu juniorów :D
Wreszcie mam czas (zdumiewające) coś z komentować. Może wreszcie niektórzy kibice zrozumieją, że City to nie tylko kasa, kasa, kasa. Bo każdy zespół buduje się na jakimś fundamencie. A ten bogaty będzie najbardziej progresywny. Szkoda tylko Cooka, który lubi pokazać jak za bardzo jest pewny siebie. Bo określenie "potrzebujemy pieniędzy", i to w takim właściwie skrajnym przypadku jak Dunne, zawodnika z 9 letnim stażem jest śmieszne. Zwłaszcza zestawiając to z ofertami za Kakę i tegoletnimi zakupami. Cd. strategii transferów to jak najbardziej trafiona. Bo nikt moim zdaniem nie zbuduje silnej drużyny, jak nie zawodnicy z Wysp. Całe sedno ujęte. A kiedy czytałem, przypomniało mi się twoje zacne określenie zawistnego kibica, który widzi starych dobrych The Citizens Fans jako sezonowców. Dobra robota.
Dobro budują ludzie nie pieniądze! Jak słusznie zauważyliście MC na samych pieniądzach daleko nie zajedzie. Klub musi być budowany od ludzi , od ludzi którzy stworzą to dobro w klubie i wokół niego. Stworzą tą atmosferę czegoś wielkiego co pozostanie na lata a nie ulotną chwilę ograniczoną zachciankami ludzi typu pan Cook. To samo tyczy się i tej strony -spokojnie przechodźmy nad wszelkimi komentarzami ludzi , którzy wytykają nam sezonowość. Praca jaką wykonuje Gordon i ludzie życzliwi MC spokojnie zadbają oto że ta strona przetrwa tego typu komentarze jak i ich nadawców. Istniała jeszcze nie dawno strona MC z domeną x9 - czy ktoś wie co się z nią stało? Było tam sporo pasjonatów MC od bardzo dawna.
Strona istnieje nadal, teraz pod adresem mcfc.pl Jak już zresztą mówiłem jest to zapewne jedyny serwis o City, do którego odniesień w różnych wypowiedziach na serwisie nie usuwałem i usuwać nie będę, a wręcz przeciwnie.
fajny artykuł ale z jednym sie nie zgodze... na prawde myslisz ze taki Adebayor jest w City z innego powodu niz pieniadze ? jesli klub proponuje kazdemu zawodnikowi na start podwojenie zarobkow a ty piszesz "smieszni sa ci co oskarzaja nasze gwiazdy o pazernosc" to jest to odrobine naiwne
No widzisz: sęk w tym, że nikt tu nie jest "moją gwiazdą", a na sprawę staram się patrzeć obiektywnie. Swego czasu Adebayor wypowiedział takie słowa, iż piłka nożna przestała go kręcić czy satysfakcjonować i teraz czuje, że gra już wyłącznie dla pieniędzy. Jakie to niepopularne, ale muszę stwierdzić, że gość w tym momencie zaimponował mi. Trzeba mieć niezłej twardości jaja żeby wypowiedzieć takie słowa wiedząc, że kibice jego zespołu zapewne to przeczytają. O wiele bardziej wolę takie smutne, ale twarde i prawdziwe słowa niż obłudę wielu graczy, którzy wciskają dzieciakom kit o tym jak bardzo kochają ich klub podczas gdy jeszcze do niedawna negocjowali z innymi. Z drugiej strony patrząc dla mnie te słowa Ade o których wspominam są straszliwie smutne. Za jedną z najgorszych rzeczy w życiu człowieka uważam bowiem robienie przez całe życie tego czego się nie cierpi i wykonuje to tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Wierzę, że Ade ucieszył się, że zarabia w City więcej i nie twierdzę, że kasa nie była w ogóle czynnikiem, który skłonił go do wyboru City, bo z pewnością była. Wierzę jednak także w to, że po radykalnym spadku formy potrzebował on zmiany otoczenia, która mogłaby go natchnąć do lepszej gry. Podobnie jak Tevez, który w United czuł się odrzucony (nie interesuje mnie w tej chwili czy słusznie czy też nie) czy też Robinho- przecież z nim było to samo. Nagle na rynku pojawiają się City i skupują w większości właśnie takie gwiazdy i gwiazdeczki- niechciane w swoich klubach czy też po prostu potrzebujące nowego wyzwania. Jasne, że kasa jest czynnikiem, który powoduje, że tacy piłkarze wybierają właśnie City, ale dla mnie jednym z kilku, najważniejszym, ale nie jedynym jak to chcą widzieć niektórzy frustraci... I to akurat uważam za krok w dobrą stronę, a nie publiczne namawianie gwiazd innych zespołów vide John Terry czy Buffon, którzy w swoich zespołach są już wiele lat i czują się w nich dobrze.
























respect Gordon za ten news ale i tak wiekszosc odwiedzajacych ta strone nie zrozumie o co chodzi albo w ogole nie przeczyta tego newsa bo jest zbyt dlugi ( smutne ale prawdziwe na tej stronie ). Cały czas twierdze ze to nie jest miejsce dla Ciebie. pozdro