O dwóch takich, co ukradli (niebieski) księżyc

Dodano: 28.03.2013 19:54 Autor: Jakub Ciszek ("poka"),

O dwóch takich, co ukradli (niebieski) księżyc

Chyba każdy z nas słyszał opowieść o dwóch takich, którym ubzdurało się, aby pozbawić Ziemi jej jedynego, naturalnego satelity. Historia bliźniaków dopuszczających się tego niecnego czynu opisana została w powieści dla dzieci autorstwa Kornela Makuszyńskiego. Jednak bohaterami dzisiejszego materiału nie będą Jacek i Placek, ani nawet bracia Kaczyńscy, którzy zanim zaczęli rządzić państwem, wcielili się w role wyżej wymienionych złodziejaszków z Zapiecka. Chciałbym, aby tym razem podejrzenia o próbę strącenia księżyca padły na Noela i Liama Gallagherów, liderów nieistniejącej już grupy Oasis oraz zapalonych kibiców City.

Cała sprawa sprowadza się do darcia mordy. Gdzie? Na Etihad Stadium. Jeżeli jeszcze nic wam to nie mówi, pozostaje rzucić hasłem "Blue Moon" i wszystko staje się jasne. Melancholijna pieśń, mianowana hymnem Man City, która od niepamiętnych czasów pomagała kibicom uświęcać zwycięstwa jak i ulżyć w cierpieniu na zawsze pozostanie nierozłącznym elementem błękitnej części Manchesteru. Jednak w ciągu ostatnich kilkunastu lat obok odśpiewywania słynnego utworu, kibice City ustanowili nową tradycję – wprowadzili do śpiewnika najpopularniejsze kawałki Oasis. Dla mniej wtajemniczonych, grupy którą okrzyknięto następcami legendarnych Beatlesów.

Sami członkowie Oasis uważali się za najlepszą kapelę świata, a wielu muzycznych krytyków do dziś twierdzi, że nie były to puste słowa. Wystarczy przyjrzeć się ich singlowi "Wonderwall", który zdołał pobić rekord samego utworu "Bad" Michaela Jacksona, sprzedając się w ciągu ośmiu dni w 350 tysiącach egzemplarzy. W końcu jeśli nawet nie grzeszyli skromnością, grać potrafili, a to w połączeniu z charyzmą Noela i głosem Liama wystarczyło by porwać tłumy. Najlepszym tego przykładem były koncerty, w tym choćby te na Wembley, podczas których grupa nie miała problemów z zapełnianiem stadionu po brzegi. Swoją drogą to właśnie piłkarskie areny stanowiły jedne z najbardziej ulubionych obiektów użyteczności publicznej, na których formacja mogła rozłożyć scenę. Możliwe, że nie bez przyczyny, gdyż braci Gallagher od dziecka fascynował futbol oraz poczynania lokalnego Manchesteru City.


fot. Noel i Liam Gallagherowie na Wembley
Oasis - Some Might Say

Jednak przywiązanie do błękitnych barw wcale niebyło takie oczywiste. W jednym z wywiadów byli liderzy Oasis otwarcie przyznali, że większość rodziny, w tym ta najbliższa, w skład której wchodzili kuzyni i wujkowie, preferuje opowiadanie się za ekipą z Old Trafford. Jedynie Noel, Liam i ich najstarszy brat Paul zdecydowali się na wierność City. Spora w tym zasługa ich ojca, który w młodości postanowił zabrać chłopców na Maine Road. Za pomoc w wyborze tej drogi, synowie do dziś wdzięczni są swojemu tacie i nieważne, że musieli czekać 35 lat na pierwsze trofeum,  przeżywając wzloty i upadki wraz z degradacją do trzeciej ligi. – "Przed każdym sezonem możemy liczyć na grę w Europie lecz równie dobrze grozi nam spadek bez strzelenia ani jednej bramki" – wyjaśnia Noel – "Dlatego właśnie kibicujemy City."

Błękitne barwy ukształtowały chłopców i jeśli popatrzeć na to z boku, dobrze, że to właśnie mecze The Citizens były ich największym hobby, gdyż nikt nie wie, jak potoczyłaby się historia angielskiego rocka i brit-popu, gdyby za młodu nie ciągnęło ich na stadion. Po latach, w jednym z wywiadów, Noel przyznał, że najprawdopodobniej to właśnie na słynnej trybunie Kippax rozpoczął swoją przygodę z muzyką. Były gitarzysta Oasis twierdzi, że przed jednym z meczów strzelił kilka głębszych i za sprawą procentów, sam zaintonował kibicowską przyśpiewkę. – "Trudno powiedzieć co to było. Możliwe, że "Everywhere we go". Ale najważniejsze jest to, że udało mi się porwać całą trybunę do śpiewu" – chwali się – "Kiedy o tym teraz myślę wydaje mi się, że to właśnie wtedy rozpocząłem muzyczną karierę."

Nic dziwnego, że Noelowi ciężko przypomnieć sobie co to dokładnie było. Fani Manchesteru City od zawsze przebierali w przyśpiewkach. Nie wyjaśnia to jednak tego, co sprawiło, że dziś niemal każdy kibic zgromadzony na Etihad Stadium rozpoczynając śpiewanie którejś z piosenek Oasis, potrafi zmobilizować całą resztę, by jak jeden mąż, dorównując zapałem wcześniej wspomnianemu hymnowi, ogłuszyć sektor rywali. Po pierwsze, utwory te są znane prawie wszystkim Brytyjczykom, nie było więc problemu z wyniesieniem ich na stadiony. Po drugie, po szaleństwie jakie Oasis wywołało wydaniem drugiego studyjnego albumu "(What's the Story) Morning Glory?" w 1995 roku, gazety i radiostacje szybko wygrzebały przypuszczenia, że liderzy zespołu od lat sympatyzują z City. Było więc do przewidzenia, że na listopadowym koncercie granym na NYNEX Arenie w Manchesterze wielu fanów pojawi się w piłkarskich koszulkach z tarczami, na tle których będą widniały złote orły. Kiedy jednak zdołali dostrzec, że sami członkowie kapeli zarzucili na siebie coś błękitnego, szybko docenili ten gest i podczas kolejnego meczu, na trybunach Maine Road rozbrzmiała "Champagne Supernova", której słowa zamieniono na "Champagne Super City".

Później wraz z coraz większym lansowaniem singlu "Wonderwall", kibice wpadli na pomysł stworzenia własnej wersji kultowego utworu. Choć wciąż nie wiadomo czemu miało to służyć, fani złączyli siły w celu wynalezienia złotego środka pomiędzy radiowym hitem, a stadionową przyśpiewką z prawdziwego zdarzenia. Niektórzy twierdzą, że chcieli w ten sposób ułatwić podjęcie decyzji liderom Oasis albowiem pojawiła się możliwość, by Gallagherowie śladem Eltona Johna z Watfordu odkupili udziały zespołu lub chociaż pomogli w jego sponsorowaniu. W każdym razie na Maine Road zapanowała brit-popowa atmosfera, a kibice angażując się w zmianę wizerunku drukowali kartki z coraz to nowszymi propozycjami tekstu. Ostatecznie najsłynniejsza piosenka została zadedykowana ówczesnemu trenerowi Manchesteru, a słowa ułożono w ten sposób: "But after all, we got Alan Ball". Oprócz tego powstały osobne wersje utworów "Roll With It" i "Don’t Look Back In Anger", a muzyka Oasis puszczana była niemalże na każdej przerwie w celu umilenia oczekiwania na drugą połowę.


fot. Alan Ball (trener Manchesteru City w latach 1995-96)
Oasis - Wonderwall

Niekiedy podczas tych przerw to sami muzycy wychodzili na murawę i grali swoje najpopularniejsze kawałki. Kilkuminutowy mini-występ składający się z maksymalnie dwóch piosenek wchodził w cenę biletów, domowych spotkań City. Członkom zespołu zostało to wynagrodzone możliwością zamknięcia ostatniego koncertu na Maine Road, z którego dochód przeznaczony był na walkę z rakiem. Mimo, że Oasis dostąpili niebywałego zaszczytu, w pamięci muzyków mocniej musiało zapisać się zdarzenie mające miejsce kilka dni wcześniej, kiedy Manchester City rozgrywał ostatnie spotkanie na starym stadionie. 11 maja 2003 roku po przegranej 0:1 z Southampton fanom pożegnanie się z zasłużonym obiektem ułatwił singiel "Champagne Supernova", którego Noel odśpiewał po zejściu piłkarzy do szatni. Co więcej, kiedy stadion zrównano z ziemią na świeżo zmodernizowanym Eastlands jedynie słynne "Papryczki" uprzedziły Oasis w kolejności rozegranych koncertów.

Co prawda, trzeba było czasu zanim fani przyzwyczają się do nowego obiektu aczkolwiek tutejsze nagłośnienie wreszcie pozwalało na puszczanie muzyki z taśmy w sposób nie katujący uszu. Obok żółtych, dmuchanych bananów i błękitnego księżyca co mecz inscenizowanego na stadionie, piosenki Oasis były jedną z tych rzeczy, które kojarzono z atmosferą City. Jedynie samej kapeli nie dotykały zmiany i pomimo upływu lat zespół nie znikał z pierwszych stron gazet. Nie działo się tak jednak tylko z powodów muzycznych lecz, a może przede wszystkim, za sprawą skandalizującego zachowania jej członków. Oczywiście przodowali w tym bracia Gallagher. Raz na koncercie Take That, Noel tak narozrabiał, że musiała wyprowadzać go policja. Jeszcze głośniej było, kiedy Liam napadł na Damona Albarna, wokalistę konkurencyjnego Blur i co ciekawe piłkarskiego kibica, opowiadającego się za Chelsea. Fani szybko skojarzyli fakty, lecz jeśli ktoś liczył na spektakularną ustawkę niczym za chuliganki z lat osiemdziesiątych, musiał się troszeczkę zawieść.


fot. Liam Gallagher i Damon Albarn
Oasis - Don’t Look Back In Anger

Mimo licznych afer, kłótni i w efekcie czego rozpadu Oasis, muzycy wciąż cieszyli się sporą sympatią wśród fanów City. Co więcej zespół stał się im tak bliski, że nawet podczas gier na wyjeździe bądź neutralnym gruncie można było usłyszeć utwory kultowej kapeli z Manchesteru. Jedną z tych wyjątkowych sytuacji był finał FA Cup w 2011 roku, kiedy to wczesnym rankiem Noela zbudził dzwonek telefonu – "Ktoś zadzwonił do mnie z klubu i zapytał czy organizatorzy nie będą mogli skorzystać z kilku moich pomysłów. Odpowiedziałem – jak wielu?" – Chociaż początkowo mówiło się o takich piosenkach jak "Champagne Supernova" czy "Put Yer Money Where Yer Mouth Is", po zwycięstwie 1:0 nad Stoke City, całe błękitne Wembley celebrowało zdobycie Pucharu Anglii przy żywej i oddającej wspaniały nastrój "Roll With It".

Jednak nikogo nie powinien zdziwić fakt, że obok "Blue Moon" utworem śpiewanym w największych chwilach chwały był nomen omen największy hit zespołu. Tak więc zwycięstwa w derbach Manchesteru 2012 roku oraz z Queens Park Rangers, kiedy podczas ostatniej kolejki drużyna rzutem na taśmę sięgnęła po pierwszy tytuł od 44 lat uczczone zostały odśpiewaniem tradycyjnego "Wonderwall". Rzecz jasna w niezmiennej, oryginalnej wersji. Piosenka, która podobno mówi o tryumfie w obliczu przeciwności idealnie opisała sytuację przed którą ekipę jeszcze niedoszłych Mistrzów Anglii postawili piłkarze z Londynu, "murując" dostęp do własnej bramki. Szczęśliwe zakończenie tego meczu Noel skomentował krótko: "Przysięgam, że popłakałem się jak dziecko, ponieważ nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem."

Nawet jeśli Gallagherowie nigdy nie kryli swoich myśli, ludzkie odruchy okazywali przedtem jedynie przy pomocy muzyki. To tylko pokazuje jak wielka siła drzemie w  futbolu i jak "niewiele" trzeba, nie chcąc sprowadzać sukcesu Manchesteru do wielomilionowych wydatków, żeby rozwalić faceta. Co jednak, kiedy się jeszcze tego nie rozumie, a piłkarze ulubionej drużyny nie udostępniali jak do tej pory możliwości doświadczenia takich emocji na własnej skórze? Latem 2009 roku arabscy właściciele chcąc nieco wspomóc swój zespół i zasilić kadrę w nowych kopaczy, złożyli lukratywną ofertę kapitanowi Chelsea, Johnowi Terry’emu, którą później jeszcze dwukrotnie ponowili. Tygodnie głuchej ciszy i brak wyraźnego czynnika, który mógłby urwać spekulacje nakłoniły Noela, żeby samemu zabrać głos w tej sprawie. Oczywiście były gitarzysta Oasis nie mógł się powstrzymać od skorzystania z wrodzonego przeczucia.

fot. John Terry podczas finału Ligi Mistrzów w 2008 roku
Oasis - Stop Crying Your Heart Out

"Nie lubię i nigdy nie lubiłem Johna Terry’ego. Ma takie śmieszne oczka i jest strasznym beksą. W dodatku to Cockney i z pewnością przyszedłby do nas tylko ze względu na kasę." – Dobrze, że nawet najmniej poważni menadżerowie przy doborze zawodników zwracają uwagę na bardziej piłkarskie aspekty, Noel ma jednak własne kryteria. Wszak muzyk, który sam dorobił się wielomilionowego majątku nigdy nie znosił osób, które zarabiają jeszcze więcej. Natomiast musiał zdawać sobie sprawę, jak wielkie szczęście spotkało jego drużynę, która od momentu przejęcia przez dużo zamożniejszych inwestorów może korzystać z wręcz nieograniczonych środków. – "Zawsze wiedziałem, że 40 lat lojalności wobec City kiedyś zostanie wynagrodzone, nie sądziłem tylko, że aż w taki sposób. Miło wiedzieć, że każdy litr benzyny kupowany przez fana Manchesteru United od teraz będzie zasilał nasze konto."

Ale nie tylko Noel nie mógł uwierzyć w to, że nad błękitną część Manchesteru nadciągają lepsze czasy. Znajdujący się wówczas na trasie po Kanadzie, o całym tym szaleństwie dowiedział się dopiero z telewizji. Należy dodać, że spora cześć fanów wiadomość o przejęciu klubu przez arabskie konsorcjum, którego budżet szacowany był na sumę dziesięć razy większą od tego co Roman Abramowicz trzyma w londyńskim banku przyjęła z lekkim sceptycyzmem. Istniała obawa, że zespół przestanie grać po angielsku, a młode talenty zostaną odsprzedane w celu zwolnienia miejsc dla wielkich nazwisk. W tamtym okresie doping kibiców wskazany był bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, fani wymyślali więc coraz to nowsze formy mobilizacji zespołu. Między innymi wyszły modne turbaniki nawołujące do arabskich właścicieli, ale tworzenie piątej siły w Premier League nie mogło obejść się bez "Blue Moon" i Oasis oczywiście.

To, że na naszych oczach rodziła się historia potwierdził nawet drugi z braci Gallagher, który pomimo usilnego stwarzania pozoru bycia niewzruszonym, tym razem musiał przyznać, iż nie był to łatwy okres. – "Kiedy Oasis miało się dobrze, City gówno grali, jednak teraz jesteśmy podzieleni i City idzie coraz lepiej." – I choć zależność Liama mogła zabrzmieć jak sarkazm, była oparta na dość bolesnych doświadczeniach z 2008 roku. Wówczas bowiem oprócz wiadomości o wykupieniu klubu, na światło dzienne wyszła ostatnia studyjna płyta zespołu, która uznana przez krytyków za najsłabszą z jego wszystkich dotychczasowych nagrań, zwiastowała rychły początek końca kapeli. Tak więc jeśli fortuna kołem się toczy to za szczęście Oasis i za szczęście Manchesteru musiały odpowiadać dwie przeciwległe szprychy. Pech sprawił, że pod koniec sierpnia 2009 roku jedna z tych szprych pękła i grupa oficjalnie zakończyła działalność.


fot. Atmosfera na Etihad Stadium
Beady Eye - Blue Moon + The Beat Goes On

Cała historia się jednak na tym nie kończy ponieważ po rozpadzie zespołu, Noel postanowił nagrać solową płytę, a Liam wraz z pozostałymi członkami kultywować dokonania Oasis pod nazwą Beady Eye. Nowo utworzona formacja po wydaniu debiutanckiego krążka w 2011 roku, zdecydowała się podziękować kibicom City za ostatnie kilkanaście lat wsparcia. Tym razem nie był to charytatywny koncert, ani żadne pomeczowe spotkanie z fanami lecz nagranie coveru klubowego hymnu. Pozostaje zacytować Liama – "Kiedy kibice śpiewają "Blue Moon" tworzy się miedzy nimi, a piłkarzami niewidzialna więź. Wówczas przestaje to być zwykła piosenka." – I na tym zakończyć, gdyż okazuje się, że Gallagherowie wcale nie ukradli księżyca. Nawet oni nie mieli wystarczającej siły przebicia, by pobić ten utwór i pomimo upływu lat "Blue Moon" wciąż oświetla stadion Manchesteru. Niemniej udało im się skraść serca fanów, a wspomniany księżyc choć w części przyćmić.


Źródło: własne

Komentarz

Komentarze

Lila1996 Lila199628.03.2013; 22:50

Fajny, ciekawy tekst ;-)

CityOne CityOne29.03.2013; 09:48

Tekst pierwsza klasa. Bardzo ciekawy i szybko się czyta! Musiałem kilka kawałków ogarnąć na ty ;)

Zabugowiec Zabugowiec29.03.2013; 10:52

Bardzo fajny tekst. Tego gbura Liama nie lubię, on chyba nigdy nie dorośnie, natomiast bardzo cenie Noela, który jak widać dojrzał, o czym świadczy ostatnio zagrane Tender z Albarnem i Coxonem. Sam zespół cenie, mimo, że jestem wielkim fanem Blur, to jednak nie porównuje do siebie obu zespołów, gdyż Blur to zespół grający jednak co innego i jest bardziej wszechstronny.

ManCityCHAMPIONS ManCityCHAMPIONS29.03.2013; 15:25

"Miło wiedzieć, że każdy litr benzyny kupowany przez fana Manchesteru United od teraz będzie zasilał nasze konto." - dobre:p Nie wiedziałem, że jestem w pewnym stopniu sponsorem City:D Fajna historia! Zarąbiście wygląda ten "Blue Moon", chciałbym zobaczyć to na żywo:)

Noel Noel29.03.2013; 22:26

Tekst klasa! Przez Oasis zaczęła się moja przygoda z CIty. W 1997 roku kupiłem ich kasetę Be Here Now. Oszalałem. Tak więc znajomi robią oczy, gdy dowiadują się od ilu lat kibicuję niebieskiej stronie Manchesteru... ;-) Ba, zainspirowany Oasis założyłem wraz z bratem własny zespół The October Leaves, który gra do dziś i ma się coraz lepiej. A co do odwiecznej walki między Blur a Oasis, to dla mnie sprawa jest niesamowicie zabawna, bo te zespoły są tak inne i grają zupełnie coś innego, że nie umiem zrozumieć tego całego halo. To trochę tak, jakbyśmy próbowali porównać zespół Hurt i Hey. Dwie bajki.

Qasqas Qasqas30.03.2013; 11:06

Noel, to mogło być może i trzy lata temu, ale pamiętam, że wrzuciłeś tu kiedyś link na jakiś MySpace, czy coś podobnego, gdzie były jakieś wasze kawałki... I były całkiem fajne :-) Jest jeszcze ta stronka? || Co do tekstu fajnie napisane, cieszę się, że ktoś poruszył właśnie ten temat, bo on powinien się pojawić już dawno temu, a nikt się ku napisaniu jakoś nie śpieszył. Kątem oka spoglądam właśnie na moje płytki Oasis i chyba zaraz sobie jakąś włączę ;-) Pozdrawiam

muniek72 muniek7230.03.2013; 15:38

fajny artykul

Noel Noel30.03.2013; 22:38

Zgadza się Qasqas, chyba z 3 lata temu wrzuciłem tutaj jakiś link do piosenek. Nagraliśmy płytę, w języku angielskim, każda wytwórnia mówiła, że choć piosenki są fajne, to są po angielsku i nie chcieli jej wydać. Także zdecydowaliśmy się wraz z zespołem wrzucić nasz nagrany materiał na naszą oficjalną stronę internetową zupełnie za darmo. Także jeżeli chcesz posłuchać, ściągnąć, nie krępuj się.... ;-) www.theoctoberleaves.net - w zakładce muzyka znajdziesz nasz album. Do przesłuchania i do ściągnięcia.Pozdrawiam.

ManC08 ManC0802.04.2013; 16:15

Pozytywny :)