Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?
Dodano: 17.03.2010 15:00 Autor: Qasqas,
Jeszcze sezon temu – bohater, zawodnik sezonu w Manchesterze City, ulubieniec publiczności, stałe miejsce w składzie. Dzisiaj – Roberto Mancini, Patrick Vieira, wielkie zmiany, nowa myśl szkoleniowa, nieprzyjemna kontuzja, ławka rezerwowych. Już po wymianie tych kilku czynników możemy domyśleć się o jaką postać tu chodzi. Oczywiście, to Stephen Ireland.
Gdy rozpoczął się sezon 2009/10 przez myśl nikomu nie przeszło, że regularnych występów zabraknie właśnie dla młodego Irlandczyka. Do klubu przyszły gwiazdy, wśród nich Gareth Barry. Wydawało się, że na papierze City ma świetnie obsadzony środek pomocy. Mark Hughes mógł także korzystać z Nigela de Jonga, który jak się okazało trafił na ten sezon z formą. Kibice chcą jednak oglądać swoich ulubieńców – a jest nim przecież Ireland. Piłkarz sezon rozpoczął niezwykłą bramką w samej końcówce meczu z Blackburn. Dobrze układała mu się współpraca z nowymi zawodnikami, tj. Adebayorem i Tevezem. W trzeciej rundzie Pucharu Anglii zawodnik najwyraźniej się przeforsował. Zasłabł i zaczęto podejrzewać u niego atak serca. Uznano, że to wina bardzo obciążonego planu zajęć. Mimo wszystko zawodnik nie zawodził – aż do zmiany managera.
Roberto Mancini na pewno w pełni nie wiedział czego może się spodziewać po zawodnikach i na swoje pierwsze mecze wystawiał dość przewidywalne składy. I choć dla jednych przyjście włoskiego szkoleniowca okazało się wielkim szczęściem (vide Garrido oraz Boyata), to inni na tym ucierpieli. Oczywiście, Irelanda dotknęła kontuzja ścięgna, która wyłączyła go z gry na kilka tygodni. Co się jednak stało po powrocie, to jest meczu ze Scunthorpe w ramach FA Cup? Ano po prostu ławka. I w tym momencie można zadać sobie wiele pytań. Mancini spróbował wielu taktyk, ciężko jednomyślnie stwierdzić, że znalazł tą najlepszą. Kibice uwielbiają klasyczne 4-4-2 z ofensywnie nastawionymi skrzydłami, na których mogą oglądać Wright-Phillipsa, Johnsona lub Petrova. Tymczasem Włoch co raz zaskakiwał, a to między innymi trzema środkowymi/defensywnymi pomocnikami. I kogo tam widzimy? Jest Zabaleta, jest De Jong, jest Barry – o! Jest także Vieira. Jasne, pomogło z Chelsea, ale czy tak będzie zawsze? A gdzie jest Ireland – to pytanie, które sobie nie raz zadaję.
Zastanawiam się powoli, czy nie spełniają się słowa wielu kibiców Manchesteru City i czy Mancini nie zaczyna znacznie promować swoich ulubieńców. Przykład? A proszę bardzo – mieliśmy go trzy dni temu w Sunderlandzie! Ireland był w tym meczu rezerwowym. Słaba pierwsza połowa, w drugiej znaczne przejście do ofensywy. Na boisku znajdują się pomocnicy zwykle lubiący zadania defensywne. Wielu uważało, że to już kwestia czasu, zanim Irlandczyk wejdzie na boisko. Jednak Mancini zdecydował inaczej – postawił na Vieirę, pierwszego gracza, którego ściągnął do Manchesteru City za swojej kadencji. Czyli suma summarum nic się nie zmienia – pod wodzą Roberto, Stephen rozegrał tylko dwa pełne mecze.
Tajemnica sezonu brzmi: co się stało z Irelandem? Oczywiście my, kibice nie mamy dokładnego wglądu w sytuację w klubie i relacje między piłkarzem a managerem. Jednak od zwolnienia Marka Hughesa minął już spory czas i wygląda na to, że coś lub ktoś tu nie pasuje. I nieśmiało powoli zadaję pytanie – czy to Ireland? Boss na pewno ma już w głowie wstępny obraz drużyny, a w prasie co chwila pojawiają się spekulacje na temat przyszłości piłkarza. Mówi się o United, ostatnio o Liverpoolu. W dodatku warto zwrócić uwagę na gorące poszukiwania środkowego pomocnika, które z początku miały być tylko zwiększeniem rywalizacji wskładzie. W transferze Marigi przeszkodził brak pozwolenia na pracę. W przypadku Gago brak czasu. Wśród potencjalnych transferów na lato wymienia się głównie pomocników.
Mancini pokazał, że nie boi się odsyłania nazwisk na ławkę, bo jakaś tam presja, mniejsza lub większa, ze strony kibiców na pewno istnieje. Raz na wozie, raz pod wozem – w tamtym sezonie 13 bramek, w tym na razie tylko dwie. Piłkarz już wydoroślał, nie ma sensu czekać, aż jego talent rozwinie się jeszcze bardziej. Bo jeżeli sprawy będą się tak dalej miały czyjaś cierpliwość może się wyczerpać. Być może Irelanda, który na brak ofert raczej nie musiałby narzekać…
Źródło: własne, manchestereveningnews
Ade pieprzysz tam... Qasqas, szacunek za ten artykuł masz u mnie wielki, ktoś wreszcie zauważył, że Patrice gówno wnosi, a chyba młody Johnson pokazał, że na owych młodych należy stawiać, a Stefan stary nie jest, ma bowiem 24 lata... A i z Robinho tworzyli znakomity duet w City ...
Po prostu czułem się tak, jakbym to ja to wszystko pisał, naprawdę artykuł na 6+, może mówię to subiektywnie, ale ja kocham City z Irelandem i kocham samego Irelanda, uwielbiam oglądać mecze, kiedy on gra, po prostu uwielbiam... bez niego również kibicuję City... ale nie zdzierżę jeśli gdzieś przejdzie, bo ofert na pewno będzie miał full panie Mancini ! A Vieira to niech sobie w golfa pogra, bo na piłkę jest za stary, City ma swojego ulubieńca, swojego wychowanka, swoją ikonę, swoją małą gwiazdę - Irelanda i to jego chciałbym oglądać...
W tego typu przypadkach trudno o jednoznaczną ocenę pt. "Kto zawinił?". Nałożył osię tu kilka spraw: feralne zasłabnięcie w czasie meczu z Fulham, zmiana trenera, kontuzje, konkurencja itp. i trudno winić za wszystko Manciniego i Vieirę. Markowi Hughesowi swego czasu zarzucano, że nie stawiał na Jo, a kiedy Brazylijczyk poszedł do Evertonu miał dobry okres. Mało kto pamiętał jednak to, że Walijczyk dał szansę kontuzjowanemu wcześniej Jo w meczu ówczesnego Pucharu UEFA i ten jej nie wykorzystał. Nie można mieć pretensji do Hughesa o to, że później na niego nie stawiał, bo konkurencja była spora, a trenera rozlicza się z wyniku więc robił co uważał za słuszne. Później zaś Jo zaczął grać coraz słabiej i krytyka ucichła. Oczywiście bywa tak, że piłkarze mają pretensje do trenerów vide Tevez, ale zwykle niemal każdy rozumie, że to są bardzo skomplikowane sprawy. Co do meritum: też mam nadzieję, że Ireland odzyska formę i jeszcze pokaże pełnię swych umiejętności. Swego czasu mówił, ze chciałby być tym w City kim w United jest Ryan Giggs i w tej chwili ma chyba okazję by pokazać jak bardzo mu na tym zależy.
Irleand to mój ulubiony zawodnik City. Nie tam jakies transferowe gwiazdy tylko wychowanek szkółki. Bardzo przykro mi będzie jak Irleand odejdzie od City.
Rasiak 015-Niestety ale tak jest . Po prostu nie umiesz spojrzec na sprawe obiektywnie.Rozumiem ze Stefan to twoj ulubieniec (sam go lubie) ale to nie powod zeby wychwalac go jak niewiadomo kogo.Niestety , troszke zawodzi w tym sezonie i tyle
Artykuł z serii...Czemu zawodnik który błyszczał w zeszłym sezonie, teraz jest cieniem samego siebie. Steve to młody zawodnik w którym drzemie olbrzymi potencjał(zauważyli to m.in.A.Wenger i A.Ferguson interesując się nim), co udowodnił w nie jednym meczu, w tym sezonie wprowadzony od pierwszej minuty gra przeciętnie albo gra ogony. Miał kilka szans w tym sezonie pokazał że nie zdołał się przebić jak na razie do pierwszej 11. Każdy trener ma swoich pupili w każdej lidze w każdej drużynie.Man City ma aspiracje do gry w Lidze Mistrzów więc i kadra musi być szeroka,jak na razie to w City brakuje jeszcze kilku twarzy(patrząc z perspektywy sezony Ligi,pucharów i wymarzonej LM. Irealand jest jeszcze młody i myślę że udowodni niedowiarkom że potrafi turlać piłkę, jak narazie musi sobie poradzić z konkurencją(De Jong,Zabaleta,Vieira,Kompany)
Pamiętam ten mecz w Pucharze Uefa z Hamburgiem: Robinho do Irerand i gol.
Bardzo cenię Irelanda, jest po Petrovie moim ulubionym zawodnikiem i daj Boże, bym miał mylne przeczucie, ale wydaje mi się, że przyszły sezon zaczniemy bez obu. Przyznajmy szczerze, Ireland w tym sezonie nie błyszczy, gra strasznie w kratkę, mimo to nadal dawałbym jemu szansę gry a nie Patrickowi, który jest przede wszystkim strasznie wolny. Mancini wydaje mi się, że wie co robi, a mecz z Sunderlandem niech będzie nauczką, że nie warto po znajomościach wpuszczać swoich dobrych znajomych (wyżej wspomniany Vieira).
Obawiam sie ze przeczucie moze Noel'a nie mylic. Petrov na dzien dzisiejszy nie ma nowego kontraktu co nie jest normane w przypadku zawodnika ktory kilka milionow jednak warty jest, Na skrzydle jest Johnson ktory bedzie coraz lepszy (ma niesamowity ciag na skrzydle) i te kontuzje Petrova, w mlodosci od nich wolny po 2 krotnym zerwaniu wiazadel ciagle problemy. Irleand??, dla mnie najbardziej kreatywny zawodnik w kadrze City, zawsze daje z siebie wszystko, on napewno nie moze siedziec na lawce. Oboje to tez moi ulubieni zawodnicy. Osobiscie naprawde wolalbym zeby City budowalo druzyne bez tych petrodolarow, bez spacerujacych gwiazd zadufanych w sobie pokroju Adebayora czy Vieiry. Walka o 4 miejsce druzyna sprzed 2-3 lat to byloby cos (tak wlasnie druzyne buduje Totenham i AV). Chora sytuacja jest tez fakt ze taki Adebayor urzadza sobie na boisku ring łapiac 2 raz w sezonie czerwona kartke za bezsensowne zachownie i pauzujac lacznie 7 meczy "oslabiajac" druzyne przed koncem sezonu.
Polecam statystyki sky sports: http://www.skysports.com/football/stats/club/0,19887,11679,00.html
W tamtym sezonie to prawada gral rewelacyjnie,az milo bylo go ogladac w akcji,zas w tym kontucje ,te zaslabiecie wszystko wplywa na jego gre.JAk juz sie pojawia na boisku,a jest to bradzo sporadycznie nie gra tego do czego nas przyzwyczail.Gdzie jest ten Stephen ktory poszedl na gazie 20 metrow i oddal strzal?Nie ma tylko gra z pierwszej do tylu i tyle.Szkoda,bo lubie tego goscia
Kurna jak widać wychowanek City jest jednym z najbardziej lubianych, ja osobiście jak już pisałem uwielbiam mecze podwójnie, kiedy widzę w ekranie tą łysą pałę :D To aż mi się morda sama śmieje, taką sympatię czuję do niego, że masakra normalnie :D Ireland ! Nie dziadek Vieira















W poprzednim sezonie Stephen byl zdecydowanie najlepszym zawodnikiem city. Denerwuja mnie ludzie ktorzy mowia ze roberto mancini nie daje mu szansy gry. Otoz on mu je daje tylko pan stefan nie umie ich wykorzystac. Poza tym szkoleniowiec pracuje z zawodnikami niemalze codziennie i mniej wiecej wie jakiego zawodnika na co stac