Krajobraz po bitwie

Dodano: 15.05.2010 15:18 Autor: Gordon,

Krajobraz po bitwie

Co z tym Cruise’m? Dlaczego Jan Maria Rokita nie zostanie nowym managerem na Eastlands i co o tym wszystkim myślą Carlos Tevez i Craig Bellamy.

 

 

Roberto Mancini nie jest trenerem, który przywykł do takich klęsk jak ta środowa po meczu z Tottenhamem na CoMS. Jako trener Włoch długo mógł wierzyć w to, że posiadł zdolności piłkarskiego Midasa, przemieniającego co tylko dotknie w złoto. We Włoszech udawało mu się niemal wszystko i sądzę, że arabscy włodarze klubu sądzili, iż to samo uda mu się na Eastlands.  Porażka to osobista sprawa Manciniego, która pewnie nie wpłynie na jego dalszą karierę choć moim zdaniem, jakkolwiek Włoch nie zaklinałby rzeczywistości w wywiadach prasowych mówiąc o wielkim sukcesie, mimo wszystko żałuje, że nie udało mu się awansować do Ligi Mistrzów w pierwszym sezonie. Z jednej strony bowiem pozwoliłoby mu to na komfort kilku lat pracy na City of Manchester Stadium, bo włodarze cały czas pamiętaliby o tym pierwszym sukcesie, z drugiej zaś niewątpliwie ustawiłoby go to w wąskim szeregu trenerów, którzy udowodnili swoją klasę w bardzo trudnych warunkach. Przodownikiem tej grupy jest z pewnością Jose Mourinho, który zdobył tytuł Mistrza Anglii już w swoim pierwszym sezonie w bogatej Chelsea, abstrahując już od wpływu na ten sukces piłkarzy wcześniej kierowanych przez Claudio Ranieriego, bo porównania pomiędzy Chelsea przed Abramowiczem a City przed Abu Dhabi Group dokonać nie sposób. Mancini miał pół roku by wywalczyć przepustkę do Ligi Mistrzów, pomimo tego, że był blisko ostatecznie nie udało mu się to…

 

Nie chcę oczywiście przez to powiedzieć, że miniony sezon był dla City fatalny, bo było dokładnie odwrotnie, ale żeby to dobrze zrozumieć trzeba przyjąć odpowiednią perspektywę. Naturalnie ciężko to zrobić komuś kto siedzi przed komputerem w Polsce nie posmakowawszy atmosfery na City of Manchester Stadium. Nie zrozumie tego głupawy troll, nie zrozumie rozumny kibic innej drużyny, nie zrozumieją tego nawet młodzi sympatycy klubu, którzy mecze oglądają w telewizji bądź przez Internet. Ba, z powodów wcześniej przeze mnie wyjawionych, zapewne nawet ja nie jestem w stanie dobrze tego pojąć. Ciasna polska perspektywa ograniczona częstokroć do kuriozalnych wojenek „true-fanów” z „sezonowcami”, w których najczęściej ci pierwsi kibicują swojemu klubowi jakieś 3-4 lata nie będąc nigdy na stadionie swojego „ukochanego” zespołu nie ma szans uchwycić tego co naprawdę dzieje się na Eastlands. Ciężko bowiem wyobrazić sobie to, że po latach koszmarnego wręcz upokorzenia, związanego czasami nawet nie z samym faktem spadku do niższej ligi, ale raczej ze sposobem degradacji, kibice Manchesteru City mogą dziś z dumą patrzeć na poczynania swoich pupili.  Wszystko to dzięki „Panom w turbanach”, którzy zamarzyli sobie wykupić piłkarski klub i jak na razie trzeba przyznać, że inwestują w niego bardzo solidnie.

 

Celem tego felietonu nie jest podsumowanie poszczególnych piłkarzy czy też formacji, bo na to przyjdzie jeszcze czas, ale raczej próba spojrzenia na klub po przełomowym dla niego sezonie. Nigdy bowiem wcześniej nie wpompowano weń tak wiele pieniędzy, być może nigdy wcześniej nie grało tu tak wielu utalentowanych graczy, ale to tylko jedna strona medalu. Drugą jest oczywiście ocena wyniku ekipy Hughesa/Manciniego przez pryzmat wydanych pieniędzy, która w wielu przypadkach jest negatywna. Nie chcę się już rozwodzić nad kwestią zazdrości, o której pisałem w jednym z wcześniejszych tekstów, zwróciłbym uwagę tylko na jeden aspekt. Niemal wszyscy są zgodni, że wielkiej drużyny nie buduje się w jeden sezon, a jednocześnie po fiasku batalii o Ligę Mistrzów tak wielu komentatorów stwierdza, że sezon  ten nie udał się klubowi z Eastlands. Z perspektywy obserwatora wielkiego futbolu z pewnością wygląda to tak: olbrzymie pieniądze wpompowane w budowę wielkiego klubu nie pozwoliły na awans do piłkarskiego raju co z pewnością trzeba nazwać porażką. Kibic widzi jednak wspaniałe mecze z Chelsea, Arsenalem czy Manchesterem United i do końca trzymającą w napięciu walkę o kwalifikację do CL. Walkę ostatecznie przegraną, ale jednak wyrównaną i emocjonującą. Z tej perspektywy- moim zdaniem jedynej uczciwej i fachowej zarazem- sezon ten można uznać za niezwykle udany.

 

Po meczu z Tottenhamem wielu zadawało sobie pytanie jak na porażkę zareagują arabscy włodarze klubu. Na szczęście nie mylili się ci, którzy uznawali Khaldoona Al Mubaraka za człowieka rozważnego, który ma długofalowy plan dla klubu. Wywiad przeprowadzony przez oficjalną stronę klubową to modelowy przykład pozytywnego marketingu czyli tego jak powinno się budować zaufanie kibiców do nowych włodarzy. Podejrzewam, iż każdy kto miał przyjemność go oglądać miał podobne odczucia. Na miejscu szefa klubu dodałbym tylko jedno: podziękowanie dla trenera Marka Hughesa za prowadzenie drużyny w trudnym okresie i choćby za mecze z Manchesterem United i Chelsea. Wiele można zarzucić popularnemu Sparky’emu i długo jeszcze zapewne rozprawiać będziemy o transferach jakie poczynił, pomimo tego trzeba oddać szacunek trenerowi, który starał się jak tylko mógł wprowadzić swój zespół do czołówki. Różnica pomiędzy nim a Mancini była ogromna: Włoch nie musiał nikomu udowadniać, że jest znakomitym trenerem, porównując do niego Hughesa otrzymujemy mizerny obraz managera na dorobku, który miał to nieszczęście trafić w sam środek futbolowej wojny, ostatecznie dla siebie przegranej. Samo zwolnienie było oczywiście szokujące lub przynajmniej niespodziewane i przez moment przypomniało o tym, że na Eastlands liczyć się teraz będą tylko ewentualne sukcesy drużyny. Każdy inny wynik niż kwalifikacja do CL może oznaczać dla trenera zwolnienie i Mancini dobrze o tym wie. Pozytywne w tym wszystkim jest jednak to, że włodarze klubu budują wokół zespołu klimat wzajemnego zaufania na co mieli nadzieję kibice City, a czego z początku mogliśmy nieco się obawiać.

 

Kolejny sezon jawi się jednak jako jeszcze trudniejszy niż poprzedni. Brak kwalifikacji do Ligi Mistrzów oznacza bowiem zapewne brak spektakularnych transferów choć w te wierzy nadal Roberto Mancini. Ciężko dziś oceniać politykę transferową City przed zakończeniem okienka transferowego, bo ilość transferowych plotek, w które przecież klub z Eastlands wcale zaangażowany być nie musi, powoduje mocny ból głowy. Z pewnością kilku graczy, którzy zawiedli w tym roku odejdzie, dobrze by było gdyby nie byli to piłkarze perspektywiczni i oddani klubowi; o tym Mancini pewnie dobrze wie. Brak lidera w drugiej linii, który był tak widoczny w końcówce sezonu to szerszy problem. City mogą być dziś bowiem kojarzeni głównie z Carlosem Tevezem, bo wymienienie drugiego podobnego piłkarza jest już rzeczą niezwykle trudną. Adebayor i Toure notują słabszy sezon niż jeszcze niedawno w Arsenalu. Podobnym przypadkiem jest Barry, Lescott zaś przegrał w tym sezonie z kontuzjami w momencie gdy zaczynał grać coraz lepiej. Ponad wszystkim jest również transfer Roque Santa Cruza, którego nie da się nazwać inaczej jak tylko koszmarnym błędem Marka Hughesa wynikającym ze ślepej wiary w byłego pupila. Podobnie zresztą zrobił sam Mancini pozyskując Vieirę, broni go jednak to, że na pozycji defensywnego pomocnika miał włoski manager dużą możliwość manewru czego nie da się powiedzieć o funkcji rezerwowego napastnika, która wymaga natychmiastowego wzmocnienia.

 

 

Największym pozytywem jest zaś pasja i otwartość z jaką podszedł Mancini do pracy w City. Z jednej strony bowiem nie tylko powiedział o „czystej karcie” każdego z zawodników, ale przede wszystkim wprowadził tę zasadę w życie. Dzięki niej w drużynie mogli zadebiutować choćby Dedryk Boyata czy też Ibrahim, odnalazł się nawet Javier Garrido, a pomimo początkowych niesnasek znów błyszczał Craig Bellamy. Mancini pokazał, że potrafi znaleźć wspólny język z największymi gwiazdami w klubie, a jednocześnie nie będzie tolerował buntu w swojej ekipie; jeśli ktoś gra słabiej może zostać zastąpiony. W tym sezonie spotkało to Robinho, Richardsa i Stephena Irelanda, który zaliczył spory regres formy. Czyta się to z pewnością świetnie: Manchester City ma w końcu trenera, który może poprowadzić tę ekipę do sukcesów. Nie wszystko złoto co się świeci jednak, bo przed Włochem ostateczny test na trenerską wielkość: wejście na transferowy rynek. Mark Lawrenson słusznie zauważa, że Manchesterowi City potrzeba nie wielkich gwiazd, ale raczej piłkarskich osobowości, które dobrze wpasują się w całość. Na polu transferowym ostatecznie poległ chyba Mark Hughes ulegając magii nazwisk. Zimowy transfer Adama Johnsona pokazuje, że nawet tak „młody” w angielskiej czołówce zespół jak City potrafi świetnie wydawać pieniądze. Wybór odpowiednich zawodników, głodnych gry i sukcesów na Eastlands, którzy słowa „Wyzwanie” nie będą traktować jak zręcznego chwytu retorycznego by uciec od pytań o pieniądze, to teraz najważniejsze zadanie jakie stoi przed Mancinim. Od niego zależy sukces lub porażka City w następnym sezonie.

 


Źródło: własne

Dodaj komentarz

Komentarze

Marek Marek15.05.2010; 18:43

Gratulacje!!!Ladnie napiasane.W sadzie ktora byla kilka miesiecy temu,napisalem w ciemno,ze City bedzie mialo 5 miejsce.trafilem TRUDNO,bo bylo juz tak blisko.Najgorzej bylo wychodzic po meczu z Tottenhamem i patrzac na ludzi ktorzy niedowierzali temu co sie stalo,lzy same im lecialy!!!Smutne to bylo.Analizujac caly sezon ,uwazam ,ze to byl udany sezon,ale jak wspominalem bylo tak blizutko.Nastepny bedzie jeszcze ciezszy.Wszystkie zespoly sie wzmocnia,Koguty bardzo bo graja o Lige mistrzow.My takze musimy pozbyc sie tych ktorzy nic nei wniesli do zespolu,mam na mysli(Sante,Garrido,Vieira poza koncowka sezozu tragedia)Potrzebujemy jeszcze jednego napastnika.Nie gra Ade lub Tevez i nei mamy kim grac z przodu...Bedzie dobrze w to wierze.Gordon jak kiedys bedziesz chcial sie wybrac i zobaczyc City daj znac!!!Pozdrowienia dla Wszystkich Citowcow!!!

guru125 guru12517.05.2010; 02:39

dobrze powiedziane potrzebne sa przemyslane transfery a nie takie jak santa cruz

cztery4444.CFC cztery4444.CFC17.05.2010; 16:10

Sezon w Anglii już za nami...Sezon niesamowity, trzeba to powiedzieć. Niesamowity to jednak określenie sezonu 2009/2010 PL nie oddające to co działo się na wyspach w 100%. Dawno nie pamiętam aby krajowe potentaty, zwłaszcza te dwa największe ( Nie chce być jakimś pyszałkiem, ale mam na myśli Chelsea i ManUtd ) miały tak wiele wpadek, tak wiele meczy w których nie tyle co przegrały, co byli gorsi... o to niekoniecznie z drużynami mocnymi. Sezon Ogromnych niespodzianek. Ogromny, warto podkreślić to słowo. Najlepszy przykład to Liverpool... W poprzednim sezonie udało im się zrobić krok naprzód, a w tym zrobili co najmniej 5 w tył. Drugą niespodzianką jest na pewno rozbicie Big Four. 4 miejsce przypadło Kogutą, i uważam ( pewnie akurat wy kibice City, możecie się nie zgodzić) że na to 4 miejsce, tą magiczną barierą za którą stoi brama do CL, zasłużyli najbardziej. Dlaczego? Bo, moim zdaniem, jako pierwsi mówili o tym że Big Four da się rozbić. Nie Everton, nie AV, a Tottenham. Oczywiście trzeba przyznać że Big Four rozpadło się nie w taki sposób w jaki miało tzn. liczyliśmy raczej na jakąś zaciętą walkę między Kandydatem, a najsłabszym przedstawicielem Bog Four. Ale jako Liverpool dał ciała na całej linii. Walka rozgorzała między wszystkimi chętnymi i mogącymi zająć 4 miejsce. O szczycie tabeli i jej dole wole na razie nie pisać, chyba że ktoś chce podyskutować. Ale chce za to napisać o PL ogólnie, a dokładniej jak ma się liga angielska do reszty świata. Wszyscy wietrzą, czy też wietrzyli upadek PL po odpadnięciu Angielskich zespołów w CL przed półfinałami. PL nie upadnie, co więcej stanie się ciekawsza, bo dużo średnio mocnych zespołów takich jak City, Tottenham czy AV robi trwałe postępy. A przez ten rozwój tych drużyn, te na razie największe muszą też cie rozwijać, by nie poczuć ich oddechu za blisko swego karku. PL rośnie w siłę, ale rozwój ten prezentują zespoły z poza ścisłej czołówki. No ale dość o PL, czas poświecić parę słówek City. I na wstępie chce odnieść obecną sytuacje City do sytuacji Chelsea kiedy na SB zawitał Wielki Roman. Wiele osób mówi że oba kluby zbudowały lub budują swą potęgę za pomocą pieniędzy. Okey może w coś w tym jest ale trzeba pamiętać że jeśli zabrali tym innym potęgą trochę kasy to już takie wielkie by nie były, a mówiąc prościej Piłka nożna to biznes. A i Chciałbym zaznaczyć pewną istotną dla mnie rzecz . Chelsea Londyn byłą klubem lepszy niż City przed przyjściem "Arabów". Jako fani City możecie się nie zgodzić ale dla mnie to oczywisty fakt ( choć w tej sprawie nie jestem do końca bezstronny ). Przed Romkiem Chelsea grywała już w CL, może trofeów nie wygrywaliśmy ale byliśmy liczącą się siłą w PL ( choć o mistrzostwie nie mieliśmy co marzyć ). City przed petrodolarami, była drużyną ze środka tabeli. Jako kolejny argument, powiem jeszcze że Chelsea wygrała ligę ( czyli cel Romka ) już w drugim sezonie po objęciu tego celu, a City nie będzie grało w CL w drugim sezonie pod wodzą Szejków. Co ciekawe Chelsea kupowała zawodników hurtowo i ogólnie źle, a City szasta pieniędzmi rozsądnie. Oczywiście w żaden sposób nie zamierzam, tym porównaniem City do Chelsea w jakikolwiek sposób się z wami kłócić czy też atakować, po prostu bronie się przed opiniami jakie tu już czytałem. Może lekki offtop, za co przepraszam, ale cóż.... w każdym razem Pozdrawiam !

cztery4444.CFC cztery4444.CFC17.05.2010; 16:14

Ogromna liczba literówek... nawet jak na moje standardy. Jestem za wprowadzeniem opcji edytowania swoich postów...

zumi zumi20.05.2010; 21:22

Wszystko i na temat. Dzięki za to lekkie podsumowanie. Modle się o spokój i cierpliwość Szejków aby podchodzili do drużyny rozsądnie a przede wszystkim spokojnie. Osobiście nie wierzyłem aby udało się zakwalifikować do LM. Choć po sezonie pozostał mi niesmak że było tak blisko... Bardzo ciężko zorganizować drużynę po "swojemu" w pół roku, a co dopiero zbiorowisko tak różnorodne jakie ma City... Mancini dostał kredyt zaufania i życzę mu jak najlepiej bo ciężko by było teraz Go zastąpić klasowym trenerem. Rynek dobrych trenerów a szczególnie piłkarzy moim zdaniem bardzo się skurczył. Jest dużo zespołów w europie których stać na zakup klasowych piłkarzy a wielu już jest w drużynach z których nie chcą odchodzić. Trzeba czekać na następne pokolenia które dopiero się uczą grac. I właśnie przez to patrzę na Manciniego jak na człowieka , który ma cholernie ciężkie zadanie do wykonania. Z jednej strony wydać pieniądze a z drugiej nie wtopić z piłkarzem pokroju Santa Cruza...Życzę mu jak najlepiej i mam nadzieję że długo zostanie z City...

Oberdor Oberdor22.05.2010; 01:23

Rzadko to piszę, lecz... Ekstra felieton :) Stojący na ekstra poziomie jeżeli chodzi o przekaz. Pozdro! o'MC'o

MATEUSZ67 MATEUSZ6724.07.2010; 13:11

ŻAL ŻAL TO PO PROSTU ŻAL!

Herbater Herbater30.07.2010; 22:07

@Mateusz67 O co ci chodzi ? Bo cie nie rozumie felieton SUPER napisany w ogóle ekstra.