Pride in Battle

Poprzedni mecz - 13.02.2017

Vitality Stadium; godz. 21:00

AFC Bournemouth
0 : 2
AFC Bournemouth
AFC Bournemouth
Manchester City

Następny mecz
FA Cup - 01.03.2017

Etihad Stadium; godz 20:45

Manchester City
:
Huddersfield Town
Manchester City
Huddersfield Town

Następny mecz - 05.03.2017

Stadium of Light; godz. 17:00

Sunderland AFC
:
Sunderland AFC
Sunderland AFC
Manchester City

Konsekwentna gra i spokojne zwycięstwo w Bournemouth

Konsekwentna gra i spokojne zwycięstwo w Bournemouth

Autor: ambiwalentny/ alexiz97

5 komentarzy

 Wyjazdowy pojedynek z ligowym przeciętniakiem z Bournemouth nie zwiastował raczej zbyt wielkich emocji. Jedyną gratką dla potencjalnych polskich kibiców Wisienek mógł być występ Artura Boruca, jednak chyba nawet to nie nadawało pojedynkowi Dawida z Goliatem jakiejś pikanterii. Ekipa Pepa Guardioli kontrolowała mecz od początku do końca wygrywając pewnie 2-0 po golu Sterlinga oraz samobójczym trafieniu Wingsa.

W meczu z Bournemouth Pep po raz kolejny posłał do boju w wyjściowym składzie młodego Gabriela Jesusa, zaś Sergio Aguero ponownie zmuszony był oglądać początek meczu z perspektywy ławki rezerwowych razem z Claudio Bravo, który na dobre stracił miejsce w pierwszej 11.

Obywatele mogli zaliczyć iście piorunujący początek, gdy w 7 minucie w polu karnym z obrońcami rywali zabawił się Sterling, jednak jego miękka wrzutka nie znalazła adresata. 2 minuty później genialnym crossem popisał się Sagna, lecz Sterlingowi nie udało się przyjąć piłki i pokonać Artura Boruca.

W 13 minucie ogromny pech napotkał Gabriela Jesusa, który źle stanął walcząc o piłkę w polu karnym Wisienek i doznał kontuzji, która wykluczyła jego dalszy udział w meczu. Także rywale The Citizens zmuszeni byli dokonać zmiany jeszcze przed przerwą, gdy urazu nabawił się Fracis.

W 19 minucie mogło być 1-0 dla gospodarzy, jednak fenomenalną interwencją popisał się Willy Caballero, który wygrał pojedynek sam na sam z Jordanem Ibe. Kilka minut później 100% sytuację zmarnował niezwykle aktywny tego dnia Sterling, który po podaniu Leroya Sane z kilku metrów trafił w zawodnika Bournemouth zamiast w bramkę. Swoich sił chwilę potem próbował także Yaya Toure, jednak jego finezyjny strzał zza pola karnego minął o centymetry słupek strzeżonej przez Artura Boruca bramki.

W 29 minucie Obywatele wreszcie dopięli swego. Kolejne znakomite podanie w pole karne posłał Sane, a piłkę trąconą przez obrońcę Bournemouth z 2 metrów do bramki dobił Raheem Sterling, zmieniając tym samym wynik na tablicy świetlnej na 1-0! Minutę później piłkę do bramki Manchesteru City wpakował King, jednak sędzia linowy zasygnalizował spalonego. Jak pokazały powtórki był to koszmarny błąd, gdyż linię spalonego złamał Kolarov, a zawodnik Bournemouth strzelił gola poprawnie. Jak widać szczęście było tego dnia po stronie gości, gdyż gdyby nie kardynalny błąd arbitra, to rozkojarzenie piłkarzy The Citizens po objęciu prowadzenia zostałoby surowo ukarane.

Po zmianie stron Manchester City dalej konsekwentnie starał się kreować kolejne sytuacje bramkowe, by „zabić mecz”, w którym przy zaledwie jednobramkowym prowadzeniu wiele mogło się zdarzyć. Gospodarze nie zamierzali tak łatwo odpuścić i starali się odpowiadać szybkimi kontrami. Jedna z nich w 67 minucie zakończyła się groźnym strzałem Artera, który z wielkim trudem na rzut rożny sparował Caballero. Odpowiedź Obywateli była zabójcza. Lewą stroną boiska popędził Fernandinho wypuścił w pole karne Sterlinga. Ten zwiódł 2 obrońców rywali w stylu Leo Messiego i wyłożył piłkę w polu karnym nadbiegającemu Kunowi. Argentyńczyk nie miał problemów z wykończeniem tak genialnej akcji, jednak po jego wślizgu piłka odbiła się jeszcze od obrońcy Wisienek i to właśnie defenserowi przypisano tego gola. Tyrone Mings z pewnością chciał zdobyć tego wieczora bramkę jednak nie spodziewał się, że będzie ona samobójcza. Manchester City 2-0!

Do końca meczu obraz gry nie uległ już zmianie. Piłkarze Pepa Guardioli dalej atakowali i starali się podwyższyć prowadzenie, zaś podopieczni Eddiego Howego pogodzeni już chyba z porażką skupili się jedynie na zapobieganiu utracie kolejnych bramek. Swoje szanse mieli jeszcze Sane oraz Silva, ale na przeszkodzie stawały im Artur Boruc oraz poszczególne części obwodu bramki takie jak słupek czy poprzeczka.

Cieszy przede wszystkim dobra postawa ofensywnych zawodników Obywateli oraz wysoka forma Willy’ego Caballero, który w spotkaniu z Bournemouth zaliczył chyba więcej skutecznych interwencji niż Claudio Bravo we wszystkich meczach w barwach The Citizens. Martwi nas kontuzja Gabriela Jesusa, który odkąd przybył na Etihad zachwycał swoją dyspozycją oraz skutecznością. Miejmy nadzieję, że uraz Brazylijczyka nie okaże się poważny i będzie on mógł wystąpić już w najbliższym meczu Obywateli.

Bramki:

29’ Sterling

69’ Mings(samobójcza)

Żółte kartki:

10’ Toure

26’ Fraser

57’ Sterling

64’ Sane

68’ Arter

 Zmiany:

15’ Aguero (Gabriel Jesus)

23’ Mings (Fracis)

45+3’ Afobe (Wilshere)

70’ Otamendi (Toure)

76’ Pugh (Ibe)

90+2’ Nolito (Sterling)

Źródło: własne / whoscored.com


Komentarze

Manchester is blue

Manchester is blue

To prawda sędzia źle odgwizdał spalonego ale w mojej ocenie King sekundę wczesniej nieprzepisowo wygrał ze Stones'em szarpiąc go do tyłu za koszulkę. Polecam obejrzeć powtórkę i samemu ocenić, co myślicie ? :)

14.02.2017; 09:40
Sirhc21

Sirhc21

Dokładnie bramka słusznie nieuznana, a poza tym to chciałem stwierdzić że pozytywnie mnie zaskoczył Ferna na lewym boku obrony nie spodziewałbym się że na ten moment to on będzie naszym najlepszym lewym obrońcą :)

14.02.2017; 10:11
Chambord z forum Canal+

Chambord z forum Canal+

Wczorajszy mecz potwierdził, że Aguero nawet w kryzysie jest potężną bronią na przeciwnika. Szkoda, że Guardiola tego nie dostrzegał i potrzeba było dopiero nieszczęścia Jesusa żeby przestał się wygłupiać z pomijaniem Kuna w ustalaniu wyjściowego składu. Z drugiej strony, Caballero w bramce po raz kolejny spisał się na medal, potwierdzając, iż koncepcje Guardioli związane ze sprowadzeniem Bravo to totalna katastrofa. Wynik cieszy, ale gra była mocno szarpana. Dużo piłek granych górą, dużo niedokładnych podań i indywidualnych rajdów zatrzymywanych przez mur defensywy Bournemouth. Na Monaco taki siermiężny football może nie wystarczyć.

14.02.2017; 19:37
odo997

odo997

Chambord Może już dałbyś spokój, bo od tego Twojego gadania to się niedobrze robi. Przegrywają czy wygrywają to ciągłe wyrzuty na Guardiole. Widać, że jesteś prawdziwym fachowcem, ale już daj spokój z za komputera nic nie zdziałasz. A może przez to, że Aguero usiadł na ławce, zobaczył, że już nie jest nietykalny, to dlatego mu się chciało? Pozdrawiam. :)

15.02.2017; 12:04
Pawel

Pawel

Kun nic nie pokazał, nawet wiecej póki Jesus był na boisku to zazebiały sie jakies akcje ofensywne z naszej strony, a gdy wszedl Aguero to ofensywa juz kompletnie siadla zero ruchu z przodu i bylo tylko klepanie pilki w bok. Niektorzy siedza w swojej bance mydlanej i trzeba im po prostu wspolczuc :)

15.02.2017; 13:21