Pride in Battle

Poprzedni mecz - 15.01.2017

Goodison Park; godz. 14:30

Everton FC
4 : 0
Everton FC
Everton FC
Manchester City

Poprzedni mecz
FA Cup - 06.01.2017

London Stadium ; godz 20:55

West Ham United
0 : 5
Manchester City
West Ham United
Manchester City

Następny mecz - 21.01.2017

Etihad Stadium; godz. 18:30

Manchester City
:
Manchester City
Manchester City
Tottenham

"Błękitne oczy": Człowiek z blizną (II)

"Błękitne oczy": Człowiek z blizną (II)

Autor: Rasiak015

10 komentarzy

Takie zwycięstwa naszych zawodników chciałoby się oglądać jak najczęściej. Manchester City wręcz przegalopował się po drużynie Southampton jak stado koni Arabów (nieprzypadkowe użycie) po wiejskim koplu. A przecież St Mary’s Stadium w niczym kopla nie przypomina. Już po pierwszych minutach i dominacji w każdej strefie boiska stwierdziłem, że raczej pod naszą bramką będzie święty spokój.


Ostatni felieton został przez was przyjęty bardzo entuzjastycznie. To motywuje do dalszego działania, więc chciałbym wam przedstawić kilka moich przemyśleń dotyczących spotkania z Southampton. Co prawda redakcyjny kolega napisał już bardzo dobre podsumowanie tego widowiska, jednak mój felieton to nie tyle opis meczu, co subiektywne wnioski.


Gael Clichy. Jemu poświęcę najwięcej słów. TO BYŁ JEGO PIERWSZY GOL W MANCHESTERZE CITY. Ucieszyłem się jak nienormalny! Już na początku akcji widziałem jak prawym skrzydłem leci do kontry, ile sił w nogach. „Podajcie mu to, podajcie mu! Wystawcie mu do pustala!”. Mówiłem tak, pokazując palcem na telewizorze dynamicznie poruszającą się małą postać z numerem 22. No i Sergio mnie posłuchał, bo wystawił człowiekowi z blizną (tu odniesienie do tytułu) tacę z pięcioma mojito, czterema Sex on the Beach i trzema Bloody Mary. Clichy z przyjemnością przyjął zamówienie. Dołożył stopę, ale słabszą. I to jak dołożył! Tak, że zasadził w okienko! Dementuję plotki tych, którzy sieją ferment, mówiąc, że już kiedyś trafił do siatki (jak jeszcze był łysy). W sezonie 11/12, w meczu z Boltonem, Gael Clichy rzeczywiście pośrednio był udziałowcem przy jednym z trafień. Oddał strzał na bramkę, po którym nastąpił rykoszet, a FA oficjalnie uznała trafienie za samobója Gretara Steinssona. DOBRA, OK, ZDEMENTOWAŁEM. Francuz to najbardziej niedoceniany zawodnik w naszej drużynie, przynajmniej w moim odczuciu. Niby jest, niby coś tam gra, ale nigdy nie było o nim specjalnie głośno. „Silent Worker”. Taki hydraulik. Ex Kanonier jest z nami od mistrzowskiego sezonu, w którym to Sergio, w jednym momencie posłał Manchester United do czeluści psychicznego piekła. Lewa obrona to nasz stały punkt programu, gdzie swój długi czas antenowy mają Alex Kolarov i właśnie Gael Clichy. To o tym pierwszym mówi się, że potrafi lepiej grać do przodu, strzelić z dystansu, wrzucić precyzyjnie na centymetr (nieoficjalne źródła podają, że lewa stopa Kolarova jest w niewytłumaczalny sposób połączona z głową Edina Dzeko).

Przypatrzcie się, nawet dzisiaj wieczorem, w meczu z Sunderlandem – jak Francuz zapierdziela na obronie w jedną i drugą stronę. Ostatnio w grze ofensywnej bije nawet Zabaletę i Navasa, a przecież na swoim skrzydle występuje z reguły sam, bo Nasri czy Silva lubią wejść do środka pola, zostawiając całą lewą przestrzeń superszybkiemu Francuzowi. Przypomniał mi się cytat komentatora z meczu z Bayernem, a właściwie dwóch, które brzmiały mniej więcej tak:
- No i gdyby ta prostopadła piłka doszła do Robbena, to prawdopodobnie znalazłby się sam na sam z Joe Hartem
- Oj nie wiem, po swojej stronie miał Gaela Clichy’ego, jednego z najszybszych obrońców świata

 
A tu jego statystyki z niedzielnego spotkania. Sporo wybić (kółeczka) i przechwytów na swojej stronie. Doceńmy więc Clichy’ego.

 

No a co z Mangalą? Mówi się, że zaprezentował się bardzo dobrze i solidnie, co nie do końca jest prawdą. Porównujemy po prostu jego niedzielne poczynania z  innymi, żałosnymi występami. Więc siłą rzeczy wychodzi nam, że rozegrał świetne zawody. Odbiorów wcale nie miał wiele, kilka wybić i w zasadzie tyle. Owszem, prezentował się pewniej, po kilku udanych interwencjach nie bał się wyprowadzić piłki. Kwestia sporna – czy mógł uniknąć czerwonej karki. Moim zdaniem, jeśli jesteś takim „kabanem” jak Francuz, to zawsze będziesz szedł na przeciwnika ciałem. Pewność siebie, a bardziej pewność swoich mięśni. Być może zrobił to zbyt agresywnie, faktem jest, że osłabił drużynę… a przynajmniej teoretycznie, bo dwie bramkowe kontry były słodsze niż cukierki Dumle (kiedyś taki sprzedawali) i żelki Haribo razem wzięte. 
DEMENTUJĘ: Mangala nie zagra dziś z powodu 5 żółtych kartek (2 w Pucharze Ligi, 3 w lidze), a nie za samą czerwoną kartkę. Diego Costa nie odrobi do Sergio żadnych bramek. Również pauzuje za ilość kartek. Tyle dobrego. 

 


 
Ale człowiek, który zaskakuje nas wszystkich, też zdobył w niedzielę swoją bramkę po jednej z kontr. Przysadził nie do wyjęcia - jak za dawnych lat. Chciałbym, żeby Super Frankie strzelił dla nas jeszcze kilka takich bramek. Trzeba być wybitnym gościem, żeby dostawać regularne owacje na stojąco od fanów na Etihad, mimo że przez kilkanaście lat reprezentował barwy rywala w walce o tytuł.

- Wygrał wszystko z Chelsea, legendą jest już teraz, a gra wciąż tak, jakby miał 18 lat. W moich oczach Franka wyjątkowym czyni fakt jak profesjonalnie podchodzi do treningów. Przyjeżdża pierwszy, a wyjeżdża ostatni - to słowa Pablo Zabalety o Franku Lampardzie. Argentyńczyk szczególnie cieszy się z gry u boku Anglika. Pamiętam mecz z Hull w tym sezonie. Pablo wystawił piłkę Frankowi do pustaka, po czym pokazał palcem - on tutaj jest legendą. Wielka klasa. Trafił swój na swego. Takiej formy legendarnej ósemki z The Blues chyba nikt się nie spodziewał. Nie odcina kuponów, ale solidnie trenuje. 

 

 

Lubię za to oglądać współpracę Fernandinho z Yayą Toure. Widać, że ci goście rozumieją się nie gorzej niż duet Prokop-Wellman. Być może Fernando, podobnie jak Brazylijczyk potrzebuje kilku spotkań, żeby zacząć prezentować się lepiej. Weźmy też pod uwagę kontuzję Regesa. Chociaż ja jestem po stronie Fernandinho, który w tym meczu miał zdecydowanie najwięcej odbiorów i przechwytów w naszej drużynie. Zielono, aż miło.

 

 

Gdybyście zadzwonili w nocy do Wróżbity Macieja, pytając kto popisze się  w kolejnym meczu klasowym zagraniem, chociażby takim no-look pass, to prawdopodobnie nie miałby nawet w swojej talii karty z odpowiednikiem Demichelisa. W trzeciej akcji bramkowej ujawnił się nam, niepoznany wcześniej talent Argentyńczyka, który posłał właśnie taki no-look-pass do Sergio Aguero. Nikt od zawodnika, w którego dawnej fryzurze kochała się niejedna niewiasta, się tego nie spodziewał To zaszczyt mieć w swojej kolekcji oryginalny autograf „Demiego”. Z tego miejsca chciałem podziękować mojemu przyjacielowi Dominikowi za ten przedwczesny prezent Mikołajki! Oprawię w ramkę i powieszę nad łóżkiem, nie żartuję!




Przeciwko Czarnym Kotom nie zagra Kompany, co jest niezwykle smutną informacją, bo chyba nikomu nie trzeba porównywać obrony z Belgiem i obronybez Belga. A jeśli nie widziałeś jak radzi sobie obrona bez Kompany’ego, to obejrzyj mecz z QPR. Myślałem, że to siódma seria serialu „Zagubieni”. Miejmy nadzieję, że na Romę uda mu się wyleczyć. Trwa walka z czasem. Na pewno nie wystąpi w dwóch kolejnych spotkaniach ligowych – dzisiejszym z Sunderlandem i weekendowym z Evertonem. Na Romę nie wróci też Yaya Toure, który dostał trzy mecze kary za czerwoną kartkę. Z powrotem Davida Silvy też może być trudno, ma okazać się w czwartek.


Podobno nadzieja matką głupich. A to o nas mówi się przecież:
"Ci głupi sezonowcy". Więc kto nam zabroni wierzyć w awans? Ale po kolei. Dzisiaj postaramy się przełamać klątwę "1-0 na Stadium of Light".

 

Oczywiście zapraszam do komentowania i dyskusji. 

 
Patryk Idasiak

Źródło: fourfourtwo.com, whoscored.com, własne


Komentarze

Adrian69MC

Adrian69MC

Nie wiedziałem, że Toure dostał 3 mecze kary :o Od teraz będę o wiele bardziej niż dotychczas doceniał i szanował Clichy' ego, bo on naprawdę mocno ''zapierdziela'' haruje na boisku. Oby więcej takich felietonów, bardzo miło się czyta :)

03.12.2014; 18:50
Adrian69MC

Adrian69MC

3 mecze kary na LM*

03.12.2014; 18:51
zoksi

zoksi

kolejny raz miło się czyta :)

03.12.2014; 19:10
TheCitizen96

TheCitizen96

Noo, noo Patryk, kawał dobrej roboty, miło się czytało, zwłaszcza że sam bardzo lubię Gaela za to, że odwala kawał dobrej roboty i ta bramka należała mu się, i to już dawno. Z niecierpliwością czekam na kolejny Twój artykuł ;)

03.12.2014; 19:14
car

car

Świetna robota chłopie!! Brakowało nam serii takich felietonów. Dobrze że są tacy ludzie tutaj. Co do części o Kliszkaju chciałbym widzieć teraz tego wyszczekanego koleżkę który wypisywał coś w rodzaju " Siqueira= Ansaldi> Clichy". Nasi boczni obrońcy to nie jakieś pachołki .... Z niecierpliwością czekam na następny felietonik :)

03.12.2014; 20:22
Tobcio13

Tobcio13

Piękny tekst.

03.12.2014; 23:18
Wazzup17

Wazzup17

Bardzo fajny felieton przyjemnie sie czyta oby wiecej takich :)

04.12.2014; 09:35
ManC08

ManC08

Przyczyną tego, że Gael nigdy nie został tak w pełni doceniony jest to, że gra często bardzo nierówno. Zdarza mu się seria dobrych występów, po czym nagle obniża loty. Aktualnie gra na wysokim poziomie, oby utrzymał go jak najdłużej, bo zbliża się świąteczny okres ale Aleks wypadł z gry.

04.12.2014; 20:34
Mistrz_Mancini

Mistrz_Mancini

Witam, Eseik (mój neologizm od słowa esej) jest bardzo poczytny, ponieważ piszesz bardzo potocznym, luźnym stylem, który niektórym może się podobać, a niektórym nie. Osobiście uważam, że w temacie piłki nożnej, eseje, felietony pisane co kilka dni, powinny być pisane w sposób podobny do Twojego, aby czytelnik nie musiał za bardzo skupiać się na czytaniu i rozumiał treść w całości. Natomiast przy pisaniu nieco ambitniejszym, kiedy skupiamy się na dosyć ważnej sprawie, dzieło powinno mieć wiele smaczków, można się pobawić w "Gombrowiczowską" i "Witkiewiczowską" formę lub jej brak. Jednakże Twój felietonik traktuje o poprzednich meczach, więc Twój styl jest iście bardzo dobry. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie przyczepił się do jednej rzeczy. Chodzi mi o wstęp i fragment : "Manchester City wręcz przegalopował się po drużynie Southampton jak stado koni Arabów (nieprzypadkowe użycie) po wiejskim koplu. A przecież St Mary’s Stadium w niczym kopla nie przypomina."(KONIEC FRAGMENTU). Zafascynowało mnie pewne słowo, którego wcześniej nie słyszałem i widziałem. Napisałeś to słowo w odmianie miejscownikowej(koplu) i dopełniaczowej (kopla), więc wywnioskowałem , że słowo w mianowniku brzmi kopel. Szukałem, szukałem, szukałem i w końcu znalazłem, że jest to wyraz z gwary śląskiej, jednak nie brzmi on kopel, a kopla. Niestety nie jestem ze Śląska, więc nie wiem czy są dopuszczalne obie wersje tego słowa, czy tylko ta podawana przez słownik czyli kopla. Jeśli obie wersje są poprawne to nie było tematu, lecz jeśli poprawna jest tylko forma kopla, zrobiłeś błąd w odmianie przez przypadki( w obu przypadkach powinno być "kopli"). Na przyszłość jeśli będziesz używał dialektu i gwary, proszę informuj o tym ludzi, którzy nie mają z nią do czynienia( w tym mnie, człowieka z województwa warmińsko-mazurskiego). Z góry dziękuję. Mam nadzieję, że nie jesteś człowiekiem o słomianym zapale i będziesz kontynuował swoją pracę, gdyż rozwijasz ten portal oraz samego Siebie. Pozdrawiam ;)

04.12.2014; 20:56
Rasiak015

Rasiak015

Dzięki za pozytywne komentarze, już szykuję dla was trzeci :) //// Mistrz Mancini: to żeś mi dał do myślenia! Rzeczywiście słowo nie występuje w słowniku (przy najbliższej wizycie prawdzę jeszcze w tym, który mam w domu!) Nie wiem skąd wobec tego znam to słowo, skoro mieszkam na Pomorzu. Ciekawa sytuacja. Aż nawet spytam pani od lingwistyki, bo nie potrafię być obojętnym wobec czegoś, z czego nie uzyskałem pełnej wiedzy! A pisał będę, jak najbardziej. Z czasem może wywiąże się nawet dyskusja na pewne tematy. Jeśli widzę po komentarzach, że mój styl się podoba. Chcę po prostu, żeby się nikt nie męczył, a felieton był "lajtowy". Żeby po przeczytaniu jednego, zainteresowany już czekał na kolejny :) Bardzo lubię też coś poprzeć statystyką, zauważyć coś, czym można się z wami podzielić.

04.12.2014; 22:05