Pride in Battle

Poprzedni mecz - 15.01.2017

Goodison Park; godz. 14:30

Everton FC
4 : 0
Everton FC
Everton FC
Manchester City

Poprzedni mecz
FA Cup - 06.01.2017

London Stadium ; godz 20:55

West Ham United
0 : 5
Manchester City
West Ham United
Manchester City

Następny mecz - 21.01.2017

Etihad Stadium; godz. 18:30

Manchester City
:
Manchester City
Manchester City
Tottenham

"Błękitne oczy": Cud na Etihad (I)

"Błękitne oczy": Cud na Etihad (I)

Autor: Rasiak015

14 komentarzy

Hello all Citizens! Chciałem zaprezentować wam mój debiutancki felieton z cyklu: „Błękitne oczy”. Nazywam się Patryk Idasiak i większość z was zapewne kojarzy mnie z naszej grupy kibicowskiej na facebooku. Po cudzie na Etihad, w którym pokonaliśmy Bayern, jakoś naszło mnie na przemyślenia. A jak się nie będzie podobało, to napiszcie mi w komentarzach, żebym spadał na drzewo, najlepiej takie najwyższe.

Seans Ligi Mistrzów preferuję oglądać w swoim ulubionym szczecińskim barze. Tak też zrobiłem tym razem. Oczywiście proporcje ułożyły się mniej więcej tak, że z około 25 osób – 1 była za City, 15 za Bayernem, a pozostałe patrzyły częściej w kufel niż w telewizor. W zasadzie typowo. Sam przeciw wszystkim. W tym wypadku jeszcze bardziej, bo przecież „Lewandowski krul”.  Niezwykle podekscytowany faktem, że dzisiaj to ja będę jako jedyny świętował tryumf – zamówiłem pierwsze piwo.  Już na początku, po groźnej akcji Bayernu przypomniałem sobie jak w zeszłym sezonie zostaliśmy „zgwałceni” na Etihad czysto piłkarskimi umiejętnościami. 


Po chwili czerwona kartka! Karny! Teraz objętość mojej klatki powiększyła się o kilka centymetrów. Wyraźnie napompowany, jednak z lekkim niepokojem, widziałem jak Kun podchodzi do karnego i serce zabiło mi szybciej. Zasłaniając oczy (ale i tak widząc przez palce) modliłem się, żeby tylko Neuer tego nie wybronił, bo to przecież krzyżówka genów tygrysa z człowiekiem. Jest! Mamy to. Wyraźnie dałem wszystkim do zrozumienia, że dzisiaj nie będę za Lewandowskim. Przez najbliższe minuty nie mogłem jednak w stanie pojąć jak można było oddać inicjatywę, zamiast dobić, zagryźć, zgnieść przeciwnika, który stracił po czerwonej kartce swojego (a naszego niedoszłego!) obrońcę. Za Bayernem jak widać można biegać nawet w 11 na 10. Czułem się szczerze powiedziawszy - dość niesmacznie i przeczuwałem, że skutek tego może być opłakany. 


I stało się. Kiedyś miałem bramkarski epizod, ale w tak głupi sposób przy rzucie wolnym, nigdy nie zdarzyło mi się ustawić. Nie wiem dlaczego ta bramka nie została zapisana oficjalnie na konto Anglika na różnych stronach ze statystykami. Jeśli ustawiasz w murze 6 zawodników, a przeciwnik daje 4 „na zasłonę”, to zupełnie nierozsądne jest zajęcie miejsca się na środku bramki. DemiLegend podobno coś krzyczał z ławki, ale Joe nie zrozumiał po hiszpańsku. Czwórka Bawarczyków, tak jak spodziewali się wszyscy oprócz Harta, nie dołączyła do błękitnego muru, tylko przy strzale zniknęła jak Matija Nastasić w rezerwach. Hart sam się zasłonił murem, a Xabiemu Alonso nie pozostało nic innego jak posłać klasycznego szczura po ziemi i cieszyć się z wyrównania.

Po drugiej bramce, w której swój kunszt pokazał Robert Lewandowski, chyba świat każdego z nas stał się czarno – biały. Nikt nie wierzył, że gra jest tak żenująca i dostaliśmy właśnie dwie szybkie bramy w plecy, biegając po boisku w przewadze jednego zawodnika. Jeszcze dosiadł się trochę podpity, jakiś wielki fan Lewandowskiego, bo po tym trafieniu mówił do mnie:  - Ale ten Lewy zajebisty, ale im strzelił bramę, co za kozak. W dziesięciu ich jadą. Miazga. No powiedz, że Lewy mistrz. Pokazując herb żółtego orła na swojej okolicznościowej bluzie, dałem mu jednak do zrozumienia, że dzisiaj nie jestem fanem Lewandowskiego. Chyba się speszył, bo poszedł być fanem Lewego gdzieś indziej. 


Do 84. Minuty zastanawiałem się czy moja drużyna naprawdę jest aż taka cienka. Dlaczego Manchester City nie potrafi grać w Lidze Mistrzów? Czy chcemy pobić nasz „rekord” 3 punktów i w tym sezonie zdobyć 2? Już wyobrażałem sobie kolejny rok kontrargumentacji porażek kibiców Manchesteru United: „pokażcie coś w Europie”. Jesus Navas był szybki, dynamiczny, pomagający w defensywie, ale dlaczego przy dośrodkowaniach zachowywał się jakby miał kartofla zamiast mózgu? Oczywiście czerwone to niecelne. Postawić na treningu chłopakowi worek z piłkami po prawej stronie, na środku biało-czerwoną tarczę taką jak FIFIE i niech celuje. 

 

Swoją drogą, The Citizens w tym meczu wykorzystywali słabość lewej flanki przeciwnika, na której grał Bernat. Sagna aż 22 razy podawał piłkę do Navasa, ten zaś do Francuza oddał ją 13-krotnie. To zawodnicy, którzy w naszym zespole współpracowali ze sobą najwięcej. Kompany też zdawał sobie sprawę, gdzie jest najsłabszy punkt przeciwnika i kierował niemal wszystkie piłki w swoją prawą stronę (na zdjęciu właśnie podania Belga). Środek pola skupił się głównie na odbiorach. Lampard i Fernando odnotowali ich w sumie 9. A mi z kolei szczególnie podobał się Clichy. Niemal całkowicie wyłączył z gry Robbena i miał kilka spektakularnych odbiorów, które szczególnie zapamiętałem, bo zostały wykonane na pełnej szybkości, wznawiając błyskawiczne kontry.

 

 

Po błędzie Boatenga, który w co drugim spotkaniu myli się, że jest wciąż zawodnikiem City (pamiętny kiks przy bramce Milnera na Allianz Arena) oszalałem z radości, biegając jak idiota po całym barze. To był mój dzień. To był dzień nas wszystkich. Coś irracjonalnego. Dziwnego. Bayern właściwie ośmieszał Obywateli w 10 na 11. Na boisku nie było widać przewagi liczebnej. Tymczasem dwa katastrofalne błędy - podanie Alonso, przejęte przez Joveticia i potknięcie Boatenga sprawiły, że na ten mecz patrzymy zupełnie inaczej. Wciąż jesteśmy w grze, nie po jakimś rewelacyjnym spotkaniu. Ale udało się pokonać Bayern, nieważne jak! Mecz z Romą będzie prawdziwą rzeźnią. Na ten moment - bądźmy wszyscy dumni. Dumni w walce. Takie przecież jest motto w herbie naszej błękitnej drużyny.


Siła ataku Manchesteru City bez Aguero w tym sezonie jest jak święta bez Kevina. Van Persie w ostatnim spotkaniu z Arsenalem miał 12 kontaktów z piłką, czyli tak jak Misiek Koterski w „Tańcu z Gwiazdami” – starał się, ale mu nie wyszło. W meczu z Bayernem, Sergio dotknął piłkę 16 razy i aż 7 razy ją stracił! Za to oddał 3 strzały, z czego 3 celne, no i...3 z nich wylądowały w sieci. Na koniec mógł zabrać piłkę na pamiątkę. Można tu zacytować złote usta mikrofonu z Canal+Sport, czyli Andrzeja Twarowskiego: TO JEST GOŚĆ! Vincent Kompany powiedział po meczu: „Jeśli chcesz wygrywać takie spotkania, to potrzebujesz mieć w zespole geniusza. Sergio to właśnie nasz specjalny zawodnik” 


A co na to Sergio? Nic nowego. Jak zwykle powiedział to, co najlepiej umie po angielsku: "Am bery hapy". Ale nie czepiam się. Jak ma strzelać tyle bramek i sam wygrywać spotkania, to może dla mnie w pomeczowym wywiadzie, za każdym razem cytować nawet słowa Misia Koralgola. 

 

Patryk Idasiak 

Źródło: Fourfourtwo.com, whoscored.com i własne


Komentarze

TheCitizen96

TheCitizen96

"Cud na Etihad?" Niby dlaczego? To tak wielka niespodzianka, że mistrz Anglii pokonuje mistrza Niemiec? To poprostu mecz na wyżynach który dzięki genialnemu Aguero rozstrzygnęliśmy na swoją korzyść.

28.11.2014; 11:28
Grzesioo

Grzesioo

@up - Tak, to wielka niespodzianka bo City gra niewiarygodna chujnie w czępions lik i w związku z tym tytuł mistrza Anglii działa tu tylko na niekorzyść. Mistrz Anglii był dymany w pupe przez 3/4 meczu przez 10 piłkarzy gości a zwycięstwo było co tu dużo mówić - przypadkowe. Wiem, że po błędach rywali (nam też strzelali po błędach) ale ile razy tłumaczenie z naszej strony po porażce było takie same?

28.11.2014; 12:48
zoksi

zoksi

mi się podoba. Sam przeciwko światu :p

28.11.2014; 13:26
qb_city

qb_city

Ciekawa historia :) ale myślę, że sporo z nas miało podobne i równie ciekawe przeżycia tamtego wieczora. Sam pamiętam jak kiedyś większość spotkań City oglądałem w niewielkim urokliwym pubie i zawsze miałem ten sam problem samotnego kibica przy meczach z drużynami, które miały więcej kibiców w Polsce. Na pewno zgodzę się z przemyśleniami na temat Navasa, który najłagodniej mówiąc 'traci głowę ' przy dośrodkowaniach, a gdyby to poprawił - korzyści były by dużo większe z tego zawodnika. Najbardziej podobało mi się porównanie, że czwórka bawarczyków zniknęła jak Nastasic w rezerwach :) sympatyczny tekst.pozdrowienia.

28.11.2014; 13:37
Rasiak015

Rasiak015

The Citizen: Nie chodziło mi o to, że "mistrz Anglii pokonał mistrza Niemiec", tylko w jakich okolicznościach. A mecz z QPR nie był cudem? :) Teraz było podobnie, z tym że poziom gry The Citizens był tragiczny. Bayern nas ośmieszał, grając w 10. Tutaj skaczemy ze skrajności w skrajność. Od słowa kompromitacja i blamaż, do słowa cud. I właśnie na tym polega piękno tego sportu! Aczkolwiek masz prawo rozważać inaczej, ja nikomu toku myślenia nie narzucam, ponieważ to felieton - luźna forma :) ___ Za wszystkie komentarze - serdeczne dzięki :)

28.11.2014; 13:41
seba

seba

Patryk dałeś radę , fajnie sie czyta :-) Czekam na więcej .Dla mnie to już praktycznie 2 cud który przeżywałem na żywo ,QPR i teraz Bayern , i znowu w roli głównej Kun,co prawda obstawiałem przed meczem taki wynik jak i pierwszego strzelca ale wolałbym żeby te zwycięstwo było w innym stylu. Ale jak sie nie ma co sie lubi ,to sie lubi co sie ma, w końcu nadejdzie chwila ze City w LM będzie gralojak na mistrza przystało CTID

28.11.2014; 13:59
Uwaga

Uwaga

heh...fajny felieton...znam ból ogladania meczu w pelnym barze czujac sie jak na bezludnej wyspie ale chyba kazdy tu wie o co chodzi. powiem tak...jak ktos postanowi wylozyc prawdziwa kase za Kuna to ja nie wiem jak City mialoby zamiar dalej grac..,takiej straty dlugo nie ogarna...zupelnie jak Liverpool po odejsciu Suareza a plotki caly czas kraza o Aguero i Barcelonie....az strach pomyslec ;/

28.11.2014; 14:56
Adrian69MC

Adrian69MC

Super felieton, tak trzymaj Patryk ;)

28.11.2014; 16:14
zaba1880

zaba1880

Dobra robota, luzno napisane, garsc statystyk tez zawsze mile widziane, 3 maj tak dalej :)

28.11.2014; 17:00
popo94

popo94

Super się to czyta, fajne połączenie statystyk z meczu z własnymi przeżyciami

28.11.2014; 18:21
ManC08

ManC08

Prawda jest taka, że w tym meczu mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu. Wygraliśmy szczęśliwie? Może i tak, ale zwycięstwo to zwycięstwo. Czy to przypadkiem nie Niemcy (i niemiecki drużyny) słyną z tego, że zdobywają punkty w ostatnich minutach meczu? Wiem, że przebieg spotkania w takich sytuacjach często jest inny ale mnie cieszy, że pokazaliśmy charakter i wygraliśmy przegrywany mecz. Artykuł jest dobry, czyta się go przyjemnie. Trafne porównania, troszkę sarkazmu i humoru jak najbardziej na tak, to bardzo lubię w tego rodzaju newsach :)

28.11.2014; 21:13
Bubu

Bubu

Szacunek człowiek z poczatku myślałem ze piszesz to pod wpływem EXTazy i wtorkowegu meczu ale później myślę a nawet jeśli tak to co:-) to jest to cos co Lubie:-) fajnie się to czyta i jeśli możesz śmiało pisz wiecej...

28.11.2014; 21:53
VeRaX

VeRaX

Miło się czytało xD Jedne co mnie rozbawiło : "Chyba się speszył, bo poszedł być fanem Lewego gdzieś indziej. " xD

30.11.2014; 16:49
djprzemx

djprzemx

sympatycznie sie czytalo , najlepsze jest to ze moje odczucia byly identyczne , a i w barach wiekszosc jest za Chelsea i UTD i tez trzeba sie z nimi spierać haha

01.12.2014; 23:40